Tak było kiedyś... szkoda, że kiedyś:(
10 minut temu włączyłem. A że jestem Twym stałym czytaczem... bardzo, bardzo mnie się podoba. Właściwie całość, więc nie będę cytować.
Znowu powtórzę, że piszesz inaczej niż wszyscy. Przynajmniej w moim odczuciu.
Już miałem pomysł, żeby zacytować całość w komciu...:)) Pozdrawiam-5+
00.00→Wkurzona Północ, to coś strasznego! O tym czasie duchy wyłażą, wszystkim co mogą, by broić na ludziach. A Ciebie jeszcze Mroczne siły wspomagają. Przy kopiowaniu, byłbym obiadem dla strachu.
Wzbija się zaspany wicher, wystrzelony spod pierzyny - haha ładny opis bąka
Dobra, Północ napiszę to raz i nie będę miła:
Przestań usuwać teksty!
Bo mnie chój strzeli!
Ktoś beknie, pierdnie, zasmarcze, a ty lecisz z gumką i mazu mazu :/
Opanuj emocje!
Zawsze znajdzie sie ktoś, komu nie w smak.
Ale trzeba próbować i pisać tak, jak się czuje, czyli zgodnie ze swoją Prawdą :)
Asiak Z Tobą lepiej nie zadzierać. ;)
,, Puścił bąka i się błąka'' ;)
Lubię wyrzucać, nie chcę tu siedzieć bezczynnie.
Tylko wróć, bo nie zamierzam Cię ciągnąć za kołnierz.
"Uginanie się śniegu pod sarnimi kopytami wprawia zaspy w drgania. " - ładne
"Biegnie potykając się o korzenie, szalik ciągnie za sobą, z czapką na naciągniętą na czoło." - "na' do wycięcie.
Ładny obrazek.
U Ciebie często tak jest, że sama treść bywa pretekstem do namalowania konkretnych słów. W tym akurat przypadku końcówka bardzo ładnie wszystko wiąże, czyniąc kompozyję udaną.
Hm, pierwszy akapit - liryka opisowa w tonacji metaforycznej, ale czemu taki pourywany zapis zdań?
Prolog baśniowy.
Drażni inwersja: pomiędzy drzew koronami - po co ten zabieg, wprowadzający sztuczność? Pomiędzy koronami drzew...
Drugie zdanie tegoż akapitu - prawdziwa tajemnica, któż to? Mróz? Pamięć?
Kolejne zdania, znowu szyk dziwny;
"Świerki znudzone po kostki lodu zanurzone szepczą. Igłami zielonymi szyją z oddechów kamieni chochlikowe stroje. "
Świerki, zanurzone po kostki w lodzie, szepczą znudzone. Zielonymi igłami szyją z kamiennych oddechów chochlikowe stroje.
"Uginanie się śniegu pod sarnimi kopytami wprawia zaspy w drgania. "
Śnieg uginający się pod sarnimi kopytami, wprawia zaspy w drgania.
Kolejny akapit dobry, ale ostatnie wypowiedzenie:
"Usypując małe kopce." - sorry, ale co dalej? :)
Ostatni akapit wg mnie najlepszy, jedynie tu;
"Wyścig z czasem, wygrywa starzec, zapalając fajkę." - bez przecinka po 'czasem'.
i tu;
"Dziadek mróz, spoglądając ze szczytu góry, dumnie wypina pierś, rzucając spojrzeniem minusową temperaturę na szybach malując paproci liście. Dzieciom odmrażając ręce, a dorosłym czerwieniąc nosy, przypomina o kulach z bałwana i sankach."
- fajerwerki imiesłowu przysłówkowego (-ąc), rozumiem potrzebę oddania wspólczesnego, jednoczesnego dziania się efektu Dziadka, ale ciut jednak dużo tej konstrukcji, nie sądzisz?:)
Po 'szybach' - brak przecinka.
_________
Tekst ciekawy, ożywiony krajobraz z widokówki zapisał się lawiną wspomnień.
Pozdrawiam.
Wrotycz Dziękuję i tu, postaram się skorygować ten tekst, chociaż wolę go nie ruszać, bo z moimi umiejętnościami do przewrotności może wyjść jeszcze lepsze cudo''
Pozdrawiam. :)
Komentarze (10)
10 minut temu włączyłem. A że jestem Twym stałym czytaczem... bardzo, bardzo mnie się podoba. Właściwie całość, więc nie będę cytować.
Znowu powtórzę, że piszesz inaczej niż wszyscy. Przynajmniej w moim odczuciu.
Już miałem pomysł, żeby zacytować całość w komciu...:)) Pozdrawiam-5+
Nic mi tu czasami nie kopiuj, bo się wkurzę.
Dziękuję, że czytasz.
Dobra, Północ napiszę to raz i nie będę miła:
Przestań usuwać teksty!
Bo mnie chój strzeli!
Ktoś beknie, pierdnie, zasmarcze, a ty lecisz z gumką i mazu mazu :/
Opanuj emocje!
Zawsze znajdzie sie ktoś, komu nie w smak.
Ale trzeba próbować i pisać tak, jak się czuje, czyli zgodnie ze swoją Prawdą :)
Wrócę, by się wczytać :>
Ani mi się waż!
,, Puścił bąka i się błąka'' ;)
Lubię wyrzucać, nie chcę tu siedzieć bezczynnie.
Tylko wróć, bo nie zamierzam Cię ciągnąć za kołnierz.
"Biegnie potykając się o korzenie, szalik ciągnie za sobą, z czapką na naciągniętą na czoło." - "na' do wycięcie.
Ładny obrazek.
U Ciebie często tak jest, że sama treść bywa pretekstem do namalowania konkretnych słów. W tym akurat przypadku końcówka bardzo ładnie wszystko wiąże, czyniąc kompozyję udaną.
Prolog baśniowy.
Drażni inwersja: pomiędzy drzew koronami - po co ten zabieg, wprowadzający sztuczność? Pomiędzy koronami drzew...
Drugie zdanie tegoż akapitu - prawdziwa tajemnica, któż to? Mróz? Pamięć?
Kolejne zdania, znowu szyk dziwny;
"Świerki znudzone po kostki lodu zanurzone szepczą. Igłami zielonymi szyją z oddechów kamieni chochlikowe stroje. "
Świerki, zanurzone po kostki w lodzie, szepczą znudzone. Zielonymi igłami szyją z kamiennych oddechów chochlikowe stroje.
"Uginanie się śniegu pod sarnimi kopytami wprawia zaspy w drgania. "
Śnieg uginający się pod sarnimi kopytami, wprawia zaspy w drgania.
Kolejny akapit dobry, ale ostatnie wypowiedzenie:
"Usypując małe kopce." - sorry, ale co dalej? :)
Ostatni akapit wg mnie najlepszy, jedynie tu;
"Wyścig z czasem, wygrywa starzec, zapalając fajkę." - bez przecinka po 'czasem'.
i tu;
"Dziadek mróz, spoglądając ze szczytu góry, dumnie wypina pierś, rzucając spojrzeniem minusową temperaturę na szybach malując paproci liście. Dzieciom odmrażając ręce, a dorosłym czerwieniąc nosy, przypomina o kulach z bałwana i sankach."
- fajerwerki imiesłowu przysłówkowego (-ąc), rozumiem potrzebę oddania wspólczesnego, jednoczesnego dziania się efektu Dziadka, ale ciut jednak dużo tej konstrukcji, nie sądzisz?:)
Po 'szybach' - brak przecinka.
_________
Tekst ciekawy, ożywiony krajobraz z widokówki zapisał się lawiną wspomnień.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam. :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania