Z wyłamaniem myśli

Zza okna pada promień słoneczny,

Zakrywa cień, otula spojrzeniem.

Ja beztrosko siedzę, czuję odrealnienie.

 

Wraz ze mną mętlik, głowa wypełniona.

Gdyby tylko wiatr moje imię zawołał,

I w walcu zatańczył, starłby pył z serca.

 

Może kiedyś przyjdzie, siądzie obok ciszy,

I szeptem rozwieje ciężar trwałych myśli,

Zakrywając ranę, twardą niczym kamień.

 

Gdy powieki w poranku zanurzają pamięć,

Nieświadomy, że żywot kończy się nagle,

Czas minie —

Zobaczysz ostatnią kroplę deszczu.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Mojra Azaliż 5 miesięcy temu
    Wiersz w stylu mam aspiracje na wielki wiersz o niczym.
  • Mojra Azaliż 5 miesięcy temu
    Nie piszę krytycznych raczej, ale to straszna kaszana. Pozdrawiam
  • Sokrates 5 miesięcy temu
    spodobał mi się

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania