z życiem po życiu

życie to narodziny i śmierć

fala dobija do piaszczystego brzegu

z wiatrem porwane ziarenka

zderzają się z plażą

 

budzi podziw w dłoni mały bursztyn

życie zatopione wieki temu

 

chyba się starzeje by nucić nadzieję

początku nie widać a tu koniec

 

pytam anioła stróża czy to ma sens

gdy upadniesz i nie znajdziesz drzwi powrotnych

 

sen na powiekach wisi

jak wiśnie w czekoladzie jabłko w sadzie

 

dziękuję za każdy poranek zaparzę herbaty

czuję pachnie jesienią liście żółkną spadają

 

życie toczy swój kult jednostki

tak jestem a za chwilę rozproszę ciszę

 

nieodłączny czas przynosi ukojenie zabarwiam twarz pokaż mi las

 

chciałbym zapytać ile jeszcze zostało

do domu

idę drogą daleko widzę drzwi

 

wielu odeszło wielu zostało

to nie koniec walki o przetrwanie

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates 3 dni temu
    zdarzają się z plażą (4 wers)-chyba miało być "zderzają się"? Symboliczny wiersz: drzwi jako cel wędrówki. Dobry pomysł.
  • Yaro 3 dni temu
    Dziękuję za komentarz. Błąd poprawiony.
    Pomysłów mam sporo i sprawnie je przelać na papiery Pozdrawiam;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania