Za Indus czy z powrotem?
Wyszliśmy z lwim zapałem – nie baczni przestrogi,
Że poniosą za bezkres nieostrożne nogi,
Że czół tarcze pomięte Hebe nie osłonią,
Że Chronos w tej wędrówce przyda srebra skroniom.
Tyle za nami wojen i pytań namiętnych,
Tyle miast i narodów, słów prawdy pamiętnych.
Żadne nie tchnie, Arete, twej pewności słońca.
Gdzie płocha Nike siada, tam idę bez końca,
Bo mimo tego trudu i na przekór znojom,
Każdy powinien w drogę wprzód wyruszyć swoją,
Chociaż nikt nie odnajdzie – ni kresu, ni celu,
Niechaj pójdzie odważnie, jak przed nim już wielu -
Ostatnią Aleksandrię każdy sam wznieść może,
Bo dalekie są drogi, a dalsze bezdroże.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania