za każdą byle jaką śmierć (2019)
za każdą byle jaką
śmierć
model kulisty wszechświata
gdzie brak braku
składu
a pionier w dziedzinach
sztuki wciąż szuka mistycznej obroży dla dużej niedźwiedzicy
i czas dzieli się jak dżdżownica rozdarta na dwie części
pełznie w przeciwne strony szuka symbiozy ideałów
organizm odkłada się zmarszczkami na korze drzewa
dosięgnie nas lub nie ta przepaść intelektualna
i przepaść pomiędzy dwojgiem generacji w której stare gwiazdy
dogorywają
a młode wydają swój blask i płyty
i zawieszą nas na jednym z haków w rzeźni
staranie wypatroszone same już tylko okładki książek
ojcom wyrwą ziemię którą przykryci traktują z szacunkiem
bo jest im bliska
jedyna gotowa wspomnieć imiona
Wrocław, 2019
Komentarze (4)
Co robiłeś we Wrocławiu w 2019 roku?
Wiersz spoko! Pod wrażeniem!
;)
maga
Dzięki, a we Wrocku to mieszkałem wtedy
Dziena hiena ja tamtego roku wróciłem do Wrocka po latach włóczengi. Akurat przed covidem.
Nie wiem, który raz już czytam... bardzo trudny wiersz. Jest odniesienie do przemijania, do roli pokoleń, starsi umierają, młodzi dochodzą do głosu, niemniej przebija tutaj taka prawda, że i tak wszyscy odejdziemy tak samo. Odarci z okładek... i tylko ziemia spokojnie nas przyjmie.
Świetnie dobrane słowa, głębokie metafory... nie wiem czy dobrze weszłam, ale tak odczułam. 10!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania