za miejscem
czasami czuję, że należało otworzyć drzwi,
nie zaglądać przez judasza, myśląc.
tu waga, tam ciężar.
w środku ułamek zapatrzeń odbity od niedokończonych
jednoaktówek
i przeświadczenie, że zabrakło odwagi
na pożyczenie kreacji.
zbudowania balkonu, by miał w co trafiać szlag.
zapadam się w fotelu, zamyślam.
nie wiem, po której stronie drzwi jestem.
każda jest obca.
Komentarze (2)
Te wachania... Mogą się odbijać. Za rok, dwa. Dwadzieścia lat. Wrócić niespodziewanie, pod postacią żalu i pytania "dlaczego?" na chwilę przed snem.
To psuje głowę, te "co by było".
Jest coś ważniejszego.
Tu. I teraz.
Dzięki, Jag, za komentarz
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania