Za piękny, miniony czas

Październikowe słońce nie ma już siły, chłodno,

klucze ptaków nawołują spóźnialskich, czas

podłożyć do ognia, ogrzać dłonie, zaparzyć kawę.

Ile to lat, ile dni, godzin od ostatniego spotkania?

 

Była nadzieją, promieniem radości, wszystkim.

Ludzkie życie to jedynie migawka, mrugnięcie oka,

nic nieznaczące w skali wszechświata, a jednak

pełne emocji, szalonych wzlotów i upadków.

 

Pamiętam jej uśmiech, pierwszy taniec, oddech.

Zjawiskowość niesiona w ramionach bajki była cudem,

w moim beznamiętnym trwaniu czymś wyjątkowo

odczuwalnym, darem losu.

 

Kubek gorącej kawy w dłoniach i kończący się dzień,

spoglądam na butelkę śliwowicy na kominku i się uśmiecham,

wspomnienia, jak rozsypane liście, jak garściami wyrzucane motyle,

rozpylają magię, zapachy jesieni, krzyk czajki.

 

Ile bym dał, by przeżyć to jeszcze raz. Wypijmy.

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Cicho_sza 2 miesiące temu
    Lubię te Twoje wierszowe opowieści. Bije z nich taka dojrzałość, pogodzenie z losem, a jednocześnie tęsknota za tym co minęło. Nie wiem czy to stwierdzenie na miejscu, ale dla mnie są ucieleśnieniem męskości.. takiej nienachalnej, ale zdecydowanej i pewnej siebie 😉

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania