za rękę
za rękę prowadź gdzie drogą domysły.
czułość niech zmierzą nam kroki i błyski
spomiędzy koron przez księżyc rzucane.
gdy my na palcach, milczący, oddani
każdym muśnięciem i tchnieniem i zmysłem.
(chwilę się boję, że jestem zbyt blisko.
uśmiecham się lekko jedną połową,
gdy druga się boi, że zginiesz mi znowu).
to co przemilczę uśmiechem dopowiesz.
od ucha do ucha, słowo po słowie.
za ręce pójdziemy wprost przez domysły,
w czułości nieznane, sobie tak bliscy.
Komentarze (6)
jednostronny paraliż?
a na serio - ładnie ale archaicznie, a miejscami śmiesznie (pewnie komizm niezamierzony).
:)
Niezamierzony, to moja pierwsza taka poważniejsza próba napisania wiersza rymowanego i trochę przekombinowałam ;)
Roma ćwiczenie mistrza czyni. trzymam kciuki.
:)
aksolotl dzięki piękne :)
Bardzo dobry rym i rytmicznie bez zarzutu. Nad tą frazą z uśmiechem trzeba popracować, bo nie przekonuje...
Cieszę się, że tak uważasz, bo trochę się nad nim napracowałam. Nie myślałam, że napisanie wiersza rymowanego jest aż tak wymagające.
Pomyślę nad tym, spróbuję coś zmienić.
Dzięki :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania