Za Rzeką Zapomnienia cz.4
* Alexander
Nie powinienem był tego robić. Nie powinienem być przy Eve, kiedy się budziła. Nie powinienem jej zdradzać swojego imienia, rozmawiać z nią i tak często dotykać.
Mam ochotę rwać włosy z głowy za swoją głupotę.
Już kiedyś postąpiłem podobnie i skończyło się to bardzo, bardzo źle...
Stoję na Ostatnim Moście i patrzę w otchłań. Widzę strzępki wydarzeń, słyszę miliony rozmów żywych ludzi, które tutaj są zaledwie niezrozumiałym szumem.
Muszę przyprowadzić tutaj Eve jak tylko w pełni dojdzie do siebie. Nikt nie może wstąpić do Miasta bez uprzedniego wyleczenia powierzchownych ran.
– Jesteś z siebie dumny?!
W zamyśleniu nie zdążam się odsunąć, kiedy Aurellia popycha mnie i omal nie wpadam w otchłań.
– Oszalałaś?! Jak śmiesz tak mnie traktować?!
Dziewczyna niemal kipi ze złości. Włosy ma niesfornie potargane, twarz chłodną, a oczy płonące złością. Jesteśmy ze sobą blisko, to jedyna osoba, która wie o mnie prawie wszystko. Jednak to znieważenie traktować mnie w ten sposób w miejscu, gdzie każdy może nas zauważyć!
– Przestań pieprzyć! – Krzyczy. – Zabiłeś ją! Dopuściłeś do tego! Jak śmiałeś?! Jak mogłeś jej to zrobić?!
Czuję, że Aurellia za chwilę posunie się o krok za daleko, dlatego zakrywam jej usta dłonią i przypieram do metalowej balustrady. Próbuje się wyrwać, ale jest tylko drobną blondyneczką, więc nie jest w stanie mnie odepchnąć.
– Jeszcze słowo, a wylądujesz w piekle razem z tymi, którzy na to zasłużyli – syczę zirytowany. – Nie zapominaj, kim jestem!
Puszczam ją i otrzepuję swoje spodnie, a potem krzyżuję ramiona na klatce piersiowej.
– Nie widzisz, co narobiłeś? – Pyta Aurellia znacznie ciszej, unikając mojego wzroku.
– O czym mówisz? – Odzywa się ktoś cichym, drżącym głosem.
Ja i Aurellia odwracamy się w stronę Eve, stojącej przed wejściem na most. Wygląda trochę lepiej, ale wciąż ma przekrwione oczy i zniekształconą sylwetkę – kręgosłup chyba źle się zrósł.
– Jeszcze jej tutaj brakowało – mruczę zirytowany.
Biegnę do Eve i odsuwam ją od wejścia na most. Aurellia stoi kilka metrów dalej i przygląda nam się badawczym wzrokiem.
– Czy pozwoliłem ci wyjść?! – Pytam chłodno.
– Panie – upomina mnie Aurellia.
– Milcz – rzucam w jej stronę. – Powiedziałaś już wystarczająco dużo!
Eve spogląda to na mnie, to na nią. Jest zagubiona, ale nie głupia. Zapewne domyśliła się, że rozmawialiśmy o niej.
– O co chodzi? Czy ona mówiła o mnie? – Odzywa się, zaniepokojona. – Czy to prawda, że mogłeś mnie uratować?!
Mam ochotę udusić Aurellię. Jak śmiała podważyć mój autorytet przy Eve? Kto wie, kto jeszcze słyszał tę rozmowę!
– Wróć do Hospitalu, Eve – mówię głosem nieznoszącym sprzeciwu.
Dziewczyna zaciska dłonie w pięści. Widzę gniew w jej oczach i chęć sprzeciwu. Buntowniczka.
– Nie będę powtarzał dwa razy – ponawiam prośbę. – Jesteś w moim Królestwie i nawet nie masz pojęcia jak wielką władam władzą.
* Eve
Mam ochotę zepchnąć go w tą cholerną otchłań pod Mostem. Jest bezczelny i apodyktyczny. A jeśli ja wcale nie znajduję się „pomiędzy niebem a piekłem”, tylko już zostałam skazana na wiecznie cierpienie?
Alexander jest tajemniczy, chłodny i wycofany. Pomimo tego, co mówił, mam wrażenie, że uwielbia zadawać ból i chętnie uraczyłby mnie swoimi zdolnościami.
– Ja się nią zajmę – oferuje jasnowłosa piękność, podchodząc do nas.
Z chęcią odsuwam się od Alexandra. Aurellia chwyta mnie pod łokieć i zaczyna prowadzić w stronę kamiennych budynków.
Idziemy w milczeniu. Boję się odezwać. A jeśli ona jest taka sama jak Alexander?
Droga jest stroma, wyłożona szarymi głazami. Całe Miasto jest szaro – czarne, ponure, skąpane w wiecznej nocy. Nie ma tutaj ani słońca, ani księżyca, ani gwiazd. Ludzie snują się jak cienie, ubrani w ciemne stroje i czarne peleryny. Co chwilę pojawia się ktoś nowy. Słychać płacz i krzyki.
To naprawdę może być piekło... – Myślę, przerażona.
– Nazywam się Aurellia – odzywa się w końcu dziewczyna, racząc mnie ciepłym uśmiechem.
– Eve – szepczę.
– Wiem. Było tu o tobie głośno jeszcze przed śmiercią – śmieje się.
Czy to zabawne? Nie sądzę. Patrzę na dziewczynę i czuję skurcz w żołądku. To przerażające miejsce i porąbani ludzie... Nie, to nawet nie są ludzie...
– Czyli ja naprawdę nie żyję? – Szepczę.
Aurellia kiwa głową i otwiera przede mną metalowe drzwi do pomieszczenia, w którym jestem odkąd się obudziłam.
– To trudne do zaakceptowania, ale... tak. Jesteś martwa od jakichś...dwudziestu godzin – odpowiada.
Siadam na pojedynczym krześle przy stole i wbijam wzrok w okno.
– Czy... czy już zostałam pochowana?
– Nie, twój pogrzeb odbędzie się dzisiaj.
– Mogę tam iść? Wrócić na chwilę na ziemię? Tak strasznie tęsknię za rodzicami – mówię cicho. – Pewnie są zrozpaczeni...
Aurellia cichutko wzdycha i opiera się o drewniany stół. Jest piękna. Ma długie, blond włosy splecione w warkocz i błękitne oczy. Ma na sobie czarny, obcisły kombinezon i pelerynę; to wszystko nadaje jej mrocznego wyglądu.
– Będziesz mogła to zrobić, kiedy dojdziesz do siebie. Nie wyzdrowiałaś w pełni, a to uniemożliwia pokonanie Ostatniego Mostu – tłumaczy rzeczowo. – Poza tym tylko Pan Ciemności może cię tam zaprowadzić.
Wbijam wzrok w moje pokrzywione, blade palce. W pomieszczeniu panuje absolutna cisza. Dziwnie jest nie słyszeć bicia własnego serca...
– Czy to, co mówiłaś na Moście dotyczyło mnie? – Pytam.
Aurellia milczy. Prostuje się i wyciąga dłoń w moją stronę.
– To bardzo skomplikowana sprawa – odpowiada. – Niebezpiecznie jest poruszać takie tematy. Kierował mną gniew i nie powinnam była tak się zwracać do Pana.
– Czemu nie używasz jego imienia?
Dziewczyna robi wielkie oczy i otwiera usta, po czym szybko je zamyka.
– Wyjawił ci swoje imię? – Odzywa się z niedowierzaniem.
Powoli kiwam głową, czego niemal natychmiast żałuję. Chyba powiedziałam o kilka słów za dużo. Aurellia mierzy mnie badawczym spojrzeniem, a potem w jednej sekundzie dobiega do drzwi.
– Czekaj, gdzie idziesz?!
– Mam dużo spraw do załatwienia! – Odpowiada pospiesznie. – Za chwilę ktoś tu przyjdzie, doprowadzić cię do porządku!
Komentarze (1)
Wow. No, muszę przyznać, że robi się coraz bardziej ciekawie. Interesuje mnie, jak potoczy się cała historia. Zostawiam pięć, bo naprawdę świetne. *****
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania