za szybko wypalił się dzień

nie było mnie w jego bajce, a może... może siedziałam

cichutko na parapecie, (może to był pomost,

ten w środku lasu,

do którego ciągle wracam), on wtedy na czymś grał

albo śmiał się głośno,

bo ludzie są śmieszni.

 

bo życie jest śmieszne, kiedy kupuje się je za dużą kasę,

by w milczeniu siedzieć na parapecie

i udawać, że można biec, można płynąć.

 

parapet niski, szeroki, z oknami na całą ścianę, więc pomieści

ucieczki, powroty. stos wierszy z przeznaczeniem

do wypalenia,

i nadmiar siebie. i marzeń.

 

a te marzenia odchodzą ostatnie, oglądając się ciągle,

jakby jeszcze chciały wrócić,

jakby nie widziały, że już ciemno.

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Dusza_boli godzinę temu

    Trafiają do mnie te obrazy i symbole, bo są dziwnie znajome, jak miejsca albo stany, do których człowiek wraca mimo upływu czasu.
    Prawdziwe i poruszające...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania