za szybko wypalił się dzień
nie było mnie w jego bajce, a może... może siedziałam
cichutko na parapecie, (może to był pomost,
ten w środku lasu,
do którego ciągle wracam), on wtedy na czymś grał
albo śmiał się głośno,
bo ludzie są śmieszni.
bo życie jest śmieszne, kiedy kupuje się je za dużą kasę,
by w milczeniu siedzieć na parapecie
i udawać, że można biec, można płynąć.
parapet niski, szeroki, z oknami na całą ścianę, więc pomieści
ucieczki, powroty. stos wierszy z przeznaczeniem
do wypalenia,
i nadmiar siebie. i marzeń.
a te marzenia odchodzą ostatnie, oglądając się ciągle,
jakby jeszcze chciały wrócić,
jakby nie wiedziały, że już ciemno.
Komentarze (8)
Trafiają do mnie te obrazy i symbole, bo są dziwnie znajome, jak miejsca albo stany, do których człowiek wraca mimo upływu czasu.
Prawdziwe i poruszające...
Dokładnie, Duszo, wracamy tam, gdzie zostawiamy siebie...
Ojej, a cóż to za epitafium! Dla poetki? Dla jej poezji? Jest i parapet, jest i pomost... Niepokojące... hmm... podsumowanie?
Bo obok spokoju przebija się tu jakaś rezygnacja.
Ale przy tym wszystkim bardzo ładnie napisane.
Grisza, a gdzie tutaj epitafium, bo ja nie dostrzegam?
Może ostatnie słowa "już ciemno" tak ustawiły moje czytanie...
Może...
"parapet niski, szeroki, z oknami na całą ścianę, więc pomieści ucieczki, powroty. stos wierszy z przeznaczeniem do wypalenia" piękne słowa i wiele mówiące (na maxa,5)
Wszystkim piszesz to samo, Sokrates, chwalisz tak samo denne jak i dobre wiersze, i zupełnie nie wiem po co... Z takim samym chwaleniem mam iść do Ciebie?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania