"Za Wszelką Cenę" Rozdział 10

Kolejne dwa dni mijały dokładnie tak, jak Dawid wyobrażał sobie ten wyjazd jeszcze przed urlopem. Bez budzika nastawionego na piątą. Bez szybkiego śniadania, przebierania się w robocze ubrania i myślenia o tym, co czeka go na hali. Nawet telefon przez większość czasu leżał gdzieś na dnie plecaka i przypominał o sobie dopiero wieczorem. Pierwszego dnia wybrali łatwy szlak, odpowiedni również dla trzylatka. Szybko okazało się jednak, że określenie „łatwy” było zdecydowanie bardziej optymistyczne w przypadku rodziców niż ich syna. Mały przez pierwsze kilkanaście minut szedł z energią, jakby planował zdobyć wszystkie okoliczne szczyty jeszcze przed obiadem. Zatrzymywał się przy każdym większym kamieniu, zbierał patyki i z przejęciem pokazywał rodzicom wszystko, co jego zdaniem zasługiwało na uwagę. Później tempo zaczęło wyraźnie spadać.

- Tata, nogi mnie bolą.

Dawid spojrzał na niego i zerknął na Laurę.

- Długo wytrzymał.

Laura uśmiechnęła się pod nosem.

- Mówiłam, żebyśmy nie szli za daleko.

- To nie ja przez pierwsze pół godziny biegłem od kamienia do kamienia.

Syn wyciągnął ręce w stronę Dawida. Ten westchnął teatralnie, po czym przykucnął.

- Wskakuj.

Chwilę później szedł dalej z synem na plecach. Laura spojrzała na niego z rozbawieniem.

- I jak tam urlop?

- Świetnie. Bardzo wypoczywam.

- Widać.

Dawid pokręcił głową, ale sam się uśmiechnął. Mimo dodatkowych kilkunastu kilogramów na plecach czuł się dobrze. Szli powoli. Nie mieli wyznaczonej godziny powrotu ani planu, którego musieli się trzymać. Kiedy syn odzyskiwał energię, Dawid stawiał go na ziemi i pozwalał mu iść samemu. Kiedy znowu zaczynał marudzić, brał go na ręce albo sadzał sobie na ramionach. W pewnym momencie zatrzymali się przy niewielkim punkcie widokowym. Przed nimi rozciągały się góry, częściowo przykryte lekką mgłą. Niżej pomiędzy drzewami było widać pojedyncze zabudowania, a gdzieś w oddali drogę wijącą się pomiędzy zboczami. Laura stanęła obok Dawida. Przez chwilę oboje patrzyli przed siebie.

- Ładnie - powiedziała.

- Mhm.

Dawid spojrzał na nią zamiast na widok. Laura zauważyła to dopiero po chwili.

- Co?

- Nic.

- To czemu się patrzysz?

Dawid lekko się uśmiechnął, pochylił i pocałował ją krótko. Laura odpowiedziała pocałunkiem, po czym oparła na moment głowę o jego ramię.

- Wariat.

- Romantyk.

- Nie przesadzajmy.

Dawid zaśmiał się i objął ją w pasie. Syn, który chwilę wcześniej zainteresował się kamieniami przy ławce, nagle odwrócił się w ich stronę.

- Idziemy?

Laura parsknęła śmiechem.

- Widzisz? Koniec romantyzmu.

- Trzy sekundy. Nowy rekord.

Ruszyli dalej. Po południu zeszli do miasta. Nie spieszyli się. Zjedli obiad, kupili synowi lody, po których połowa jego bluzy nadawała się do prania, a później przez dłuższą chwilę spacerowali bez konkretnego celu. Dawid trzymał Laurę za rękę. Nie pamiętał nawet, kiedy ostatnio szli tak po prostu obok siebie, bez zakupów do zrobienia, bez spraw do załatwienia i bez sprawdzania godziny. Co jakiś czas Laura zatrzymywała się przy jednej z witryn. Dawid cierpliwie czekał, choć przy trzeciej zaczął teatralnie przewracać oczami.

- Możemy już iść?

Laura spojrzała na niego.

- Przecież nigdzie się nie spieszymy.

Dawid przez moment nic nie odpowiedział. Miała rację. Uśmiechnął się.

- No właśnie. Dziwnie się do tego przyzwyczaić.

Laura ścisnęła lekko jego dłoń.

- Spróbuj. Podobno można żyć bez ciągłego patrzenia na zegarek.

- Nie jestem pewien.

- Dasz radę.

Pochyliła się i pocałowała go krótko w policzek. Dawid odpowiedział uśmiechem. Naprawdę było dobrze. Następny dzień wyglądał podobnie. Nie wybierali już dłuższego szlaku. Więcej czasu spędzili w miasteczku i na krótkim spacerze po okolicy. Dawid bawił się z synem na niewielkim placu zabaw, podczas gdy Laura siedziała na ławce kilka metrów dalej. Po chwili Dawid usiadł obok niej.

- Padłem.

Laura spojrzała na niego z rozbawieniem.

- On chyba nie.

Syn właśnie biegł w stronę zjeżdżalni.

- On ma jakieś dodatkowe źródło zasilania.

Laura roześmiała się. Dawid oparł się wygodniej, a po chwili położył dłoń na jej udzie. Laura spojrzała na niego kątem oka, ale nic nie powiedziała. Położyła tylko swoją dłoń na jego i lekko ścisnęła palce. Siedzieli tak przez kilka minut, obserwując syna. Dawid czuł spokój. Laura była obok. Syn świetnie się bawił. Nie miał żadnego powodu, żeby myśleć o pracy ani o tym, co czeka go po powrocie. Dokładnie po to tutaj przyjechali. Wieczorem wrócili do pensjonatu wcześniej. Syn po całym dniu był zmęczony, choć jak zwykle sam nie zamierzał się do tego przyznać. Dawid wykąpał go, przeczytał mu krótką bajkę i przez kilka minut leżał obok niego, czekając, aż zaśnie. Kiedy oddech chłopca w końcu się uspokoił, Dawid ostrożnie podniósł się z łóżka i wyszedł z pokoju. Laura stała przy niewielkim aneksie kuchennym. Wyciągała coś z torby i układała na blacie. Dawid zatrzymał się na moment w drzwiach. Patrzył na nią przez kilka sekund. Potem podszedł. Objął ją od tyłu i przyciągnął delikatnie do siebie. Laura drgnęła zaskoczona.

- Co ty robisz?

Dawid nic nie odpowiedział. Pochylił się i pocałował ją w szyję. Laura uśmiechnęła się lekko. Dawid pocałował ją ponownie, tym razem wolniej, przesuwając dłonie nieco mocniej wokół jej talii. Przez moment stała spokojnie w jego objęciach. Po chwili jednak wysunęła się delikatnie.

- Daj spokój.

Powiedziała to bez złości, prawie ze śmiechem. Odwróciła się do niego.

- Włącz lepiej coś w telewizji, a ja przygotuję nam jakieś przekąski.

Dawid zatrzymał na niej wzrok przez sekundę dłużej.

- Okej.

Uśmiechnął się lekko i odsunął. Nie było przecież o co robić problemu. Kilka minut później siedzieli obok siebie na kanapie. Laura przyniosła miskę z przekąskami i wsunęła się pod koc. Po chwili oparła nogi o Dawida.

- Co oglądamy?

- Ty wybierasz.

Spojrzała na niego podejrzliwie.

- Naprawdę?

- Jesteśmy na urlopie. Mogę się poświęcić.

- Zapamiętam to.

Przez kolejne kilkadziesiąt minut oglądali film. Laura komentowała co bardziej absurdalne sceny, Dawid kilka razy się zaśmiał, a w pewnym momencie przesunęła się bliżej i oparła głowę o jego ramię. Dawid objął ją. Było przyjemnie. Spokojnie. Tak jak przez cały ten wyjazd. Po filmie jeszcze chwilę rozmawiali. O synu, o tym, gdzie pójdą następnego dnia, o kilku zupełnie nieistotnych rzeczach. Laura ziewnęła i spojrzała na zegarek.

- Idziemy spać?

- Jasne.

Wstała z kanapy i ruszyła w stronę sypialni. Dawid został jeszcze przez moment, wyłączając telewizor i odkładając pilot na stolik. Spojrzał w stronę drzwi, za którymi zniknęła Laura. Po chwili wstał i poszedł za nią.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania