"Za Wszelką Cenę" Rozdział 12
Kolejne dwa dni minęły spokojnie. Dłuższe wyjścia w góry przeplatali krótszymi spacerami po mieście i miejscami, które mogły zainteresować trzylatka. Trafili do niewielkiego muzeum z interaktywną wystawą, gdzie syn biegał od jednego stanowiska do drugiego, wszystkiego chciał dotknąć i co chwilę wołał któregoś z rodziców. Dawid większość czasu spędzał obok niego. Pomagał, tłumaczył, a czasem po prostu stał z boku i patrzył, jak mały próbuje sam rozgryźć kolejną rzecz. Laura zrobiła im kilka zdjęć.
- Tylko nie mów, że zamierzasz to komuś pokazywać - rzucił Dawid, kiedy zauważył skierowany w swoją stronę telefon.
Laura zerknęła na ekran i uśmiechnęła się pod nosem.
- Za późno.
- Laura...
- Bardzo ładnie wyszedłeś.
Dawid zmrużył oczy.
- Czyli tragicznie.
Schowała telefon do kieszeni.
- Nie przesadzaj.
Kiedy podeszła bliżej, Dawid objął ją na moment w pasie i pocałował w policzek. Laura odpowiedziała lekkim uśmiechem i przez chwilę została przy nim, zanim syn zawołał ich do następnego stanowiska. Później długo spacerowali po mieście. Bez konkretnego celu, zatrzymując się tam, gdzie syn akurat znalazł coś interesującego. Laura co jakiś czas brała Dawida za rękę. Innym razem sama przysunęła się do niego i pocałowała go krótko w usta, zanim zdążył cokolwiek powiedzieć. Dawid spojrzał na nią z lekkim zaskoczeniem.
- A to za co?
Laura wzruszyła ramionami.
- Musi być za coś?
- Pytam tylko, żebym wiedział, co robić częściej.
Kącik jej ust uniósł się trochę wyżej.
- Nie psuj.
Dawid parsknął cicho i ruszył dalej obok niej. Wieczorami, kiedy syn zasypiał, zostawali jeszcze przez chwilę sami. Czasem oglądali coś w telewizji, czasem rozmawiali, a któregoś wieczoru ponownie wyciągnęli planszówkę. Dni zaczęły płynąć własnym rytmem, po śniadaniu wyszli na krótki spacer. Później zatrzymali się przy niewielkim placu zabaw. Dawid przez kilka minut biegał z synem, pomagał mu wejść na zjeżdżalnię i łapał go na dole. W końcu wrócił do Laury i usiadł obok niej na ławce.
- Padłem.
Laura podała mu butelkę wody.
- On chyba nie.
Dawid napił się i spojrzał na syna, który właśnie ponownie wspinał się po schodkach.
- On ma jakieś dodatkowe źródło zasilania.
Laura roześmiała się.
- Sam chciałeś aktywne dziecko.
- Chciałem. Nikt mnie tylko nie uprzedził, że będzie aktywne cały czas.
Oddał jej butelkę. Laura coś odpowiedziała. Dawid jednak patrzył już gdzieś dalej. Wzrok zatrzymał na górach widocznych ponad dachami budynków. Siedział nieruchomo, obracając w dłoniach zakrętkę od butelki.
- Dawid?
Nie zareagował. Laura zerknęła na niego uważniej.
- Dawid.
Drgnął lekko i odwrócił głowę.
- Co?
- Pytałam, czy później idziemy coś zjeść.
- A... jasne. Możemy.
Laura przez moment jeszcze mu się przyglądała.
- Wszystko okej?
Dawid lekko zmarszczył brwi, jakby pytanie trochę go zaskoczyło.
- Jasne.
Uśmiechnął się i ponownie spojrzał w stronę syna. Laura skinęła głową. Nie wróciła już do pytania. Po południu zeszli jeszcze do miasta. Syn szedł między nimi, trzymając każde za jedną rękę. Co chwilę próbował podskoczyć tak, żeby rodzice unieśli go na chwilę nad ziemię. Za trzecim razem Dawid spojrzał na Laurę.
- To był błąd.
- Zdecydowanie.
Syn już szykował się do kolejnej próby.
- Jeszcze!
- Wiedziałem - mruknął Dawid.
Laura zaśmiała się i mocniej złapała małego za rękę. Kilka minut później syn zainteresował się wystawą jednego ze sklepów i zatrzymał się przed szybą. Laura stanęła obok Dawida.
- Jutro moglibyśmy jeszcze podjechać do tego miejsca, które znalazłam rano. Podobno mają tam coś dla dzieci i później można przejść się kawałek...
Dawid patrzył gdzieś po drugiej stronie ulicy. Laura urwała.
- Dawid?
- Mhm?
- Słuchasz mnie?
Odwrócił głowę.
- Jasne.
Laura uniosła lekko brwi.
- To co powiedziałam?
Dawid otworzył usta, ale po chwili tylko westchnął.
- Dobra. Nie słuchałem.
- Zauważyłam.
W jej głosie nie było pretensji, bardziej lekkie zdziwienie.
- Przepraszam. Zamyśliłem się.
Laura przez moment patrzyła mu w oczy.
- Nad czym?
Dawid zawahał się.
- Nad niczym konkretnym.
Laura zmarszczyła lekko brwi, ale nie drążyła.
- To mam powtórzyć?
Dawid uśmiechnął się.
- Tym razem będę słuchał.
- Zobaczymy.
Zaczęła od początku, a Dawid tym razem rzeczywiście skupił się na tym, co mówiła. Wieczorem syn zasnął szybko. Laura wyszła z jego pokoju, cicho przymknęła drzwi i wróciła do salonu. Dawid siedział na kanapie z telefonem w dłoni. Przewijał ekran bez większego zainteresowania. Laura usiadła obok niego. Przez chwilę nic nie mówiła. Dawid odłożył telefon na stolik i spojrzał w jej stronę.
- Co?
Laura przyglądała mu się jeszcze przez moment.
- Powiesz mi w końcu, co się dzieje?
Dawid lekko zmarszczył brwi.
- Ale z czym?
- Z tobą.
Oparł się wygodniej.
- Nic się nie dzieje.
Laura westchnęła cicho.
- Dawid, przed wyjazdem mówiłeś, że jesteś zmęczony.
- Bo byłem.
- Wiem.
Przesunęła się trochę w jego stronę.
- Tylko jesteśmy tutaj już kilka dni. Nie pracujesz, nie wstajesz o piątej, nie masz hali, telefonów ani miliona rzeczy do zrobienia w domu.
Zatrzymała na nim wzrok.
- A mimo to czasami mam wrażenie, że w ogóle cię tutaj nie ma.
Dawid spojrzał na nią uważniej.
- Jestem.
Laura lekko pokręciła głową.
- Wiem, że jesteś. Widzę cię.
Po chwili uśmiechnęła się słabo.
- Ale coś do ciebie mówię i muszę powtarzać. Siedzisz obok mnie, patrzysz gdzieś przed siebie i nawet nie wiesz, o czym rozmawiamy.
Dawid spuścił wzrok. Przez kilka sekund obracał w dłoniach pilot leżący obok niego.
- Nie wiem.
Laura zmarszczyła brwi.
- Jak to nie wiesz?
Dawid wzruszył lekko ramionami.
- Po prostu nie wiem.
- Coś cię gryzie.
Dawid milczał. Laura czekała.
- Nie jest źle — powiedział w końcu. — Naprawdę. Fajnie tu jest. Odpocząłem.
- No właśnie.
Laura przyglądała mu się uważnie.
- Więc co?
Dawid zacisnął na chwilę usta.
- Chyba... czegoś mi brakuje.
Laura od razu spoważniała.
- Czego?
Dawid oparł łokcie na kolanach.
- Nie wiem. Jakiejś... bliskości.
Laura spojrzała na niego ze zdziwieniem.
- Bliskości?
- No.
- Dawid, jesteśmy ze sobą praktycznie cały dzień.
- Nie o taką bliskość mi chodzi.
- To o jaką?
Dawid potarł dłonią kark.
- Nie wiem, jak ci to powiedzieć.
Laura milczała, dając mu chwilę.
- No... dotyk. Pocałunki. Takie rzeczy.
Jej brwi uniosły się lekko.
- Przecież cię dotykam.
Dawid od razu kiwnął głową.
- Wiem.
- Trzymamy się za ręce.
- Wiem.
- Przytulam się do ciebie.
- Wiem.
Laura zrobiła krótką pauzę.
- Całuję cię.
Dawid wypuścił powietrze.
- Wiem, Laura.
Patrzyła na niego coraz bardziej zdezorientowana.
- To czego nie ma?
Dawid przesunął dłonią po twarzy.
- Nie wiem.
Laura odchyliła głowę.
- Przed chwilą powiedziałeś, że czegoś ci brakuje.
- Bo brakuje.
- Ale nie wiesz czego?
Dawid spojrzał na nią z lekką frustracją.
- Wiem, tylko nie potrafię tego nazwać.
Laura przez moment nic nie mówiła.
- Spróbuj.
Zapadła cisza. Dawid oparł się ponownie o kanapę.
- Seksu też jest mało.
Laura patrzyła na niego chwilę bez słowa.
- Czyli jednak o to chodzi.
- Nie.
Odpowiedział prawie natychmiast. Laura zmarszczyła brwi.
- Dawid...
- Nie chodzi tylko o seks.
- To o co?
- No właśnie próbuję ci wytłumaczyć.
Laura wypuściła powietrze nosem i poprawiła się na kanapie.
- Ale niczego mi nie tłumaczysz.
W jej głosie pojawiła się pierwsza nuta irytacji. Dawid od razu ją wychwycił. Sam też zaczynał się denerwować, ale bardziej na siebie niż na nią.
- Chodzi mi o więcej dotyku. Pocałunków. Seksu. Takiego... nie wiem.
Urwał. Laura czekała przez chwilę.
- Jakiego?
Dawid spojrzał w bok. Nie miał słowa, którego szukał.
- No właśnie nie wiem.
Laura przez moment milczała, po czym pokręciła głową.
- Dawid, posłuchaj sam siebie.
Spojrzał na nią.
- Najpierw mówisz, że brakuje ci bliskości. Potem sam przyznajesz, że się dotykamy, przytulamy i całujemy. Później mówisz o seksie, a sekundę później, że właściwie nie chodzi o seks.
Zrobiła krótką pauzę.
- Ja naprawdę nie wiem, czego ode mnie oczekujesz.
Dawid spuścił wzrok. Nie odpowiedział. Laura obserwowała go jeszcze przez chwilę.
- Może po prostu za dużo o tym myślisz.
Dawid powoli skinął głową.
- Może.
Przez chwilę siedzieli w ciszy. Laura przysunęła się do niego odrobinę bliżej.
- Nie chcę, żebyś chodził z czymś w głowie i nic mi nie mówił.
Dawid spojrzał na nią.
- Wiem.
- Tylko musisz mi powiedzieć, o co chodzi, żebym mogła cię zrozumieć.
Dawid lekko się uśmiechnął, choć bez większego przekonania.
- Jak sam zrozumiem, to ci powiem.
Laura patrzyła na niego jeszcze przez moment. W końcu oparła głowę o jego ramię. Dawid objął ją odruchowo. Siedzieli tak przez chwilę w ciszy. Nie potrafił jej powiedzieć, czego mu brakowało. Sam też wciąż tego nie wiedział.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania