"Za Wszelką Cenę" Rozdział 13
Sobota od rana upłynęła pod znakiem pakowania. Rzeczy, które przez ostatni tydzień zdążyły znaleźć swoje miejsce w szafkach, na krzesłach i półkach, znowu wracały do walizek i toreb. Dawid kilka razy schodził do samochodu, Laura sprawdzała, czy niczego nie zostawili, a syn skutecznie utrudniał cały proces, wyciągając z bagażu zabawki, które chwilę wcześniej ktoś tam schował. Przed południem domek był już pusty. Dawid jeszcze raz zajrzał do każdego pomieszczenia, Laura oddała klucze, a kilka minut później wszystkie torby były w samochodzie. Nie zamierzali jednak od razu ruszać w drogę. Zostawili auto na parkingu i poszli jeszcze raz do miasta. Spacerowali bez pośpiechu. Syn co chwilę zatrzymywał się przy witrynach i stoiskach z pamiątkami, aż w końcu pozwolili mu wybrać jedną rzecz na drogę do domu. Po kilku zmianach zdania stanęło na małym drewnianym samochodziku. Dawid obserwował go z lekkim rozbawieniem, kiedy chłopiec od razu zaczął jeździć nim po ławce, jakby właśnie dostał najważniejszą rzecz z całego wyjazdu. Laura stała obok Dawida. Po chwili wsunęła dłoń w jego rękę. Ruszyli dalej. Minęli miejsca, które przez ostatnie dni zdążyły stać się znajome. Kawiarnię, w której siedzieli po jednym ze spacerów, niewielki sklep z pamiątkami, uliczkę prowadzącą w stronę szlaku. Laura zatrzymała się jeszcze na chwilę, żeby zrobić kilka ostatnich zdjęć. Dawid tym razem nawet nie protestował. Przed wyjazdem usiedli jeszcze na kawę. Syn zajmował się nową zabawką, a Laura przeglądała zdjęcia z telefonu. Co jakiś czas pokazywała Dawidowi jedno z nich. Na części byli we troje, na innych Dawid z synem albo Laura stojąca gdzieś na tle gór. Przy jednym zdjęciu zatrzymali się trochę dłużej. Dawid obejmował Laurę ramieniem, a syn stał przed nimi, patrząc gdzieś poza obiektyw. Laura uśmiechnęła się pod nosem i przesunęła palcem dalej. Nie wracali do rozmowy z poprzedniego wieczoru. Dawid przez moment nawet się tego spodziewał, ale Laura nie naciskała. Skoro sam nie potrafił jeszcze powiedzieć, czego właściwie szukał, zostawiła temat. Po prostu spędzili ostatnie godziny tak samo jak większość tego wyjazdu. Razem.
W drogę ruszyli przed południem. Syn zasnął niedługo po wyjeździe. Laura po jakimś czasie również przymknęła oczy, opierając głowę o zagłówek. Dawid prowadził spokojnie. Góry stopniowo znikały za nimi. Po kilku godzinach znów zaczęły pojawiać się znajome drogi, budynki i miejsca, które oznaczały powrót do codzienności. Do domu dotarli po południu. Syn, jakby cała podróż w ogóle go nie zmęczyła, od razu pobiegł do swoich zabawek. Dawid wniósł ostatnią torbę i odstawił ją w przedpokoju. Laura rozejrzała się po mieszkaniu, a potem spojrzała na stojące pod ścianą walizki. Na rozpakowanie mieli jeszcze całą niedzielę. Na pranie również. Tego dnia wystarczyło, że wrócili do domu. W poniedziałek wszystko miało znowu ruszyć swoim zwykłym rytmem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania