"Za Wszelką Cenę" - Rozdział 16
Po pracy Dawid pojechał prosto do galerii. Magda czekała już przy wejściu. Tym razem bez identyfikatora i kubka z latte wyglądała trochę inaczej. Miała na sobie jasny płaszcz, ciemne spodnie i rozpuszczone włosy. Kiedy go zobaczyła, uśmiechnęła się.
- Cześć.
- Cześć. Długo czekasz?
- Nie. Chwilę.
- To dobrze.
Ruszyli razem w stronę księgarni. Przez pierwsze minuty Dawid miał lekkie wrażenie, że coś jest inaczej niż zwykle. Nie chodziło nawet o Magdę. Po prostu pierwszy raz widzieli się poza pracą. Bez hali, korytarzy, stołówki i świadomości, że za chwilę każde z nich wróci do swoich obowiązków. Tutaj byli po prostu dwojgiem ludzi idących razem przez galerię.
- To co właściwie chcesz kupić? — zapytała Magda.
- Książkę.
Spojrzała na niego.
- Dzięki. Dużo mi to wyjaśniło.
Dawid uśmiechnął się.
- Kryminał.
- Ok.
- Zobaczę, co będzie.
- Czyli naprawdę nie masz żadnego planu. Autor? Cokolwiek ?
Weszli do księgarni. Magda od razu skierowała się w stronę regałów z kryminałami, a Dawid ruszył za nią.
- Co ostatnio czytałeś? - zapytała.
Dawid zatrzymał się przy jednej z półek.
- Dobre pytanie.
- Aż tak dawno?
- Trochę już minęło – Dawid stanął i chwilę się zastanowił – ostatnią książkę czytałem chyba przed narodzinami syna.
Magda spojrzała na niego z niedowierzaniem.
- To faktycznie dawno.
- Dlatego tu jestem.
- No dobra. To co lubisz?
- Jak się coś dzieje.
- Bardzo zabawne – Magda obraca się w jego stronę z teatralną pogardą na twarzy.
- Nie lubię, jak przez dwieście stron ktoś siedzi przy stole i analizuje życie.
- Czyli połowa literatury odpada.
- I bardzo dobrze.
Magda pokręciła głową, ale uśmiechnęła się pod nosem. Przez kilka minut przeglądali kolejne tytuły. Dawid brał książki do ręki, czytał opisy i odkładał większość z nich niemal od razu.
- Ta? - zapytała Magda, wyciągając kolejną.
Dawid spojrzał na okładkę.
- Nie.
- Nawet nie przeczytałeś.
- Widzę okładkę.
- Nie ocenia się książki po okładce.
- W księgarni dokładnie to się robi.
Magda parsknęła śmiechem.
- Masz naprawdę fatalne podejście.
- A jednak ciągle coś czytam.
- Sam przed chwilą powiedziałeś, że dawno nic nie czytałeś.
Dawid popatrzył na nią.
- Dobra. Tego argumentu nie przewidziałem.
- Jeden zero.
Przesunęli się kawałek dalej. Magda zdjęła z półki kolejną książkę.
- Tego znam. Jest dobry.
Podała mu ją. Dawid odwrócił książkę i zaczął czytać opis z tyłu.
- Morderstwo, małe miasteczko, każdy coś ukrywa...
- Brzmi źle?
- Brzmi jak każdy drugi kryminał.
- Przeczytaj dalej.
Dawid wrócił wzrokiem do tekstu. Magda stała obok. Przez moment również patrzyła na książkę, ale po chwili jej wzrok przesunął się na Dawida. Dopiero teraz, kiedy stali obok siebie bez całej otoczki pracy, uświadomiła sobie, że wygląda inaczej, niż była przyzwyczajona. Zwykłe jeansy, ciemna koszula i marynarka. Nic szczególnego. A jednak przez sekundę pomyślała, że poza pracą wygląda jeszcze lepiej. Przystojniej. Jej wzrok zatrzymał się na nim trochę dłużej. Dawid podniósł głowę. Spojrzeli na siebie. Magda lekko się uśmiechnęła.
- No i?
Dawid nie odpowiedział od razu. Zatrzymał swój wzrok na chwile patrząc Magdzie w oczy. Jakby przez krótką chwilę coś zmieniło się w powietrzu między nimi. Zupełnie nieuchwytnego. Sekundę wcześniej czytał opis książki, a teraz nagle zwrócił uwagę na to, jak blisko niego stoi Magda. Na jej oczy. Na uśmiech, który szybko zniknął, kiedy ponownie spojrzała na książkę. Poczuł lekkie napięcie gdzieś w brzuchu. Tak krótkie, że równie dobrze mogło mu się wydawać.
- Dawid?
Mrugnął.
- Co?
Magda zaśmiała się cicho.
- Pytam, co myślisz.
Spojrzał na książkę, jakby dopiero teraz przypomniał sobie, że nadal trzyma ją w ręce.
- A... no. W sumie brzmi nieźle.
- W sumie?
- Biorę.
- Tak po prostu? - Magda stała patrząc na Dawid z lekkim zaskoczenie.
- Tak po prostu.
- Przecież przed chwilą marudziłeś na wszystko.
- Może mnie przekonałaś.
Magda uśmiechnęła się. Dawid jeszcze raz zerknął na okładkę. Nie powiedział nic więcej. Nie wrócił też do tego krótkiego momentu. Sam nie wiedział, do czego właściwie miałby wracać. Poszli w stronę kasy. Po drodze Magda zatrzymała się jeszcze przy jednym z regałów i wybrała książkę dla siebie. Dawid czekał obok, przeglądając przypadkowe tytuły.
- Gotowa?
- Jeszcze chwilę.
- Mówiłaś, że szybko wybierasz.
- Nic takiego nie mówiłam.
- To powinienem był zapytać.
- Teraz już za późno.
Dawid uśmiechnął się.
- Następnym razem będę wiedział.
Magda spojrzała na niego.
- Czyli będzie następny raz?
Dawid zawahał się na sekundę.
- Jeśli ta książka okaże się tragiczna, będziesz musiała znaleźć mi kolejną.
- Czyli jednak będzie moja wina.
- Oczywiście.
- W takim razie wybieram ją bardzo odpowiedzialnie.
W końcu oboje zapłacili i wyszli z księgarni. Magda zerknęła na zegarek.
- Masz jeszcze trochę czasu?
- A co?
- Kawa?
Dawid spojrzał na torbę z książką.
- Szybka?
- Szybka.
- Naprawdę szybka?
Magda uśmiechnęła się.
- Dwadzieścia minut.
- Dobra.
Usiedli w niewielkiej kawiarni na środku galerii. Tym razem nie było ekspresu ze stołówki, kolegów przechodzących obok stolika ani zegarka przypominającego, że przerwa właśnie się kończy. Magda zamówiła latte. Dawid zwykłą czarną kawę. Rozmowa przyszła równie łatwo jak zawsze.
- To teraz masz obowiązek ją przeczytać - powiedziała Magda, wskazując na torbe. Dawid upił łyk kawy.
-A jeśli będzie słaba?
- Nie będzie.
- Skąd wiesz?
- Bo mi się podobała.
- To akurat niczego nie gwarantuje.
Magda popatrzyła na niego.
- Zaczynam żałować, że ci pomogłam.
- Za późno.
Uśmiechnęła się.
- Przeczytaj chociaż sto stron.
- Sto?
- Dobra. Pięćdziesiąt.
- Pięćdziesiąt?
Magda wyciągnęła do niego rękę.
-Czterdzieści?
Dawid spojrzał na jej dłoń, a potem na nią.
- Ty naprawdę się targujesz o liczbę stron?
- Tak.
Podał jej rękę.
- Czterdzieści.
Uścisnęła ją krótko.
- Umowa.
Dawid odsunął dłoń.
Przez sekundę znów poczuł coś podobnego jak wcześniej. Słabiej. Tym razem zignorował to niemal od razu. Rozmowa potoczyła się dalej. O filmach, pracy, książkach i kilku zupełnie przypadkowych rzeczach. Magda opowiedziała mu o książce, której nigdy nie dokończyła, Dawid o filmie, który uważał za genialny, a którego ona nie była w stanie obejrzeć do końca. Nie wydarzyło się nic szczególnego. Po prostu dobrze im się rozmawiało. Kiedy skończyli kawę, razem wyszli przed galerię.
- Gdzie stoisz? - zapytała Magda.
Dawid wskazał ręką przeciwną stronę parkingu.
- Tam.
- Ja tam.
- Czyli każdy w swoją stronę.
- Wygląda na to.
Przez moment stali naprzeciwko siebie.
- Dzięki za pomoc - powiedział Dawid, unosząc torbę.
- Nie ma za co.
- Jeśli będzie słaba, jutro składam reklamację.
- Nie przyjmuję.
- Zobaczymy.
Magda uśmiechnęła się.
- Do jutra.
-S Do jutra.
Ruszyli w przeciwnych kierunkach. Dawid odwrócił się jeszcze na moment, bardziej odruchowo niż świadomie. Magda właśnie otwierała samochód. Nie zauważyła. Po chwili wsiadł do swojego auta i ruszył do domu. Po drodze myślał głównie o zwykłych rzeczach. Co trzeba zrobić wieczorem, czy Laura czegoś nie potrzebuje, czy syn będzie jeszcze spał, kiedy wróci. Tamta chwila w księgarni gdzieś zniknęła. Przynajmniej tak mu się wydawało. Kiedy podjechał pod dom, zaparkował na swoim miejscu i zgasił silnik. Przez chwilę siedział bez ruchu. Na fotelu pasażera leżała papierowa torba z książką. Dawid sięgnął po nią, ale zatrzymał rękę. Wróciło do niego spojrzenie Magdy. Dokładnie to jedno. Nie cała rozmowa. Nie kawa. Nie żarty. Tylko te kilka sekund między regałami. Zmarszczył lekko brwi. Dlaczego właściwie to zapamiętał? Przecież nic się nie wydarzyło. Magda po prostu na niego spojrzała. A jednak coś wtedy poczuł. Coś znajomego, choć jednocześnie tak dawno nieobecnego, że przez chwilę nie potrafił tego nazwać. Przypomniał sobie jej oczy. Ten lekki uśmiech. I własną reakcję, której wtedy nawet nie rozumiał. Siedział jeszcze chwilę w ciszy. Nagle jedna myśl pojawiła się w jego głowie tak wyraźnie, że aż spojrzał przed siebie. Pożądanie. To było to. A przynajmniej tak mu się wydawało. Przez sekundę miał wrażenie, że właśnie to zobaczył w jej oczach. Ale zaraz sam się na tym złapał. Może przesadzał. Może po prostu spojrzała na niego trochę dłużej, a on dopisał do tego całą resztę.Przecież skąd miał wiedzieć, co Magda wtedy pomyślała? Może nic. Może to wszystko siedziało tylko w jego głowie. Dawid oparł dłonie na kierownicy. Mimo to nie potrafił pozbyć się tamtego wrażenia. I wtedy wróciła do niego rozmowa z Laurą w górach ieczór. Cisza. Próba wytłumaczenia czegoś, czego sam nie potrafił nazwać. Mówił jej, że nie chodziło tylko o seks. Że czegoś mu brakowało, ale sam nie wiedział dokładnie czego. Dawid spojrzał na ciemne okna mieszkania. Czy właśnie o to mu chodziło? Nie o samo spojrzenie Magdy O to, co poczuł, kiedy wydawało mu się, że ktoś patrzy na niego z pożądaniem. Przez moment ta myśl wydała mu się aż zbyt prosta. Przecież kochał Laurę. Byli blisko. Przytulali się, całowali, spali obok siebie. W górach było między nimi dobrze. A jednak żaden z tych momentów nie wywołał w nim tego samego uczucia, które pojawiło się dziś przez kilka sekund między regałami w księgarni. Może właśnie tego nie potrafił jej wtedy powiedzieć. Nie bliskości. Nie czułości. Poczucia, że nadal jest przez nią pożądany. Dawid siedział jeszcze chwilę w samochodzie Nie wiedział, czy właśnie znalazł odpowiedź, której szukał, czy tylko budował ją na jednym spojrzeniu, które równie dobrze mógł źle zrozumieć. Ale pierwszy raz od rozmowy w górach miał wrażenie, że jest trochę bliżej tego, czego właściwie mu brakowało. Spojrzał jeszcze raz na książkę leżącą na siedzeniu pasażera. Potem na dom. W końcu wysiadł z samochodu i zatrzasnął drzwi. Laura była w środku. Syn również. Za chwilę wróci do swojej zwykłej codzienności. Tylko że tym razem zabierał ze sobą pytanie, które jeszcze długo nie miało dać mu spokoju.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania