"Za Wszelką Cenę" Rozdział 17
Poranek zapowiadał się całkiem spokojnie. Dawid i Grzesiek od kilkunastu minut pracowali przy jednej z maszyn, której operator zgłosił problemy z podajnikiem. Usterka nie była szczególnie skomplikowana, ale dostęp do napinacza pozostawiał wiele do życzenia.
- No i jak? - zapytał Grzesiek, zaglądając Dawidowi przez ramię.
- No i jak przestaniesz mi świecić po oczach, to może coś zobaczę.
- Próbuję ci pomóc.
- To spróbuj z większej odległości.
Grzesiek cofnął latarkę.
- Książę sobie życzy jeszcze czegoś?
- Tak. Ciszy.
- To już przesadzasz.
Dawid parsknął śmiechem i ponownie pochylił się nad napinaczem łańcucha. Poluzował dwie śruby, poprawił jego położenie i sprawdził naciągnięcie łańcucha.
- Dobra. Spróbuj teraz.
Grzesiek podszedł do pulpitu i uruchomił próbny cykl. Mechanizm wykonał kilka ruchów, bez żadnych niepożądanych objawów.
- No. Żyje - stwierdził.
- Jak zwykle dzięki mnie.
- Tak, tak. Jeszcze sobie pomnik postaw.
Dawid uśmiechnął się i sięgnął po osłonę. W tym momencie zauważył Magdę przechodzącą wzdłuż hali. Rozmawiała z jednym z kierowników, trzymając w ręce kilka dokumentów. Miała na sobie eleganckie ciemne spodnie i jasną koszulę. Na widok Dawida uśmiechnęła się i po zakończeniu rozmowy skierowała się w jego stronę.
- Cześć.
- Cześć. Co ty tutaj robisz?
- Niosę parę dokumentów dla kierowników produkcji. Będzie parę nowych osób na hali.
- Czyli nie narzekasz na nudę od rana.
- Zdecydowanie. - Zerknęła na rozłożone narzędzia. - Widzę, że u was też spokojnie.
- Jak zawsze. Grzesiek zepsuł, ja naprawiam.
- Oczywiście - odezwał się Grzesiek, nawet nie podnosząc głowy. - Cały zakład na twoich barkach.
Magda zaśmiała się, a Dawid tylko pokręcił głową.
- Nie słuchaj go. Zazdrości.
- Czego? - zapytał Grzesiek.
- Talentu.
- Chyba do gadania.
Magda przez chwilę przyglądała się ich wymianie zdań.
- Wy tak zawsze?
- Niestety - odpowiedział Dawid.
- Na szczęście - poprawił go Grzesiek.
Magda uśmiechnęła się, po czym ponownie spojrzała na Dawida.
- Właśnie, dobrze, że cię spotkałam. Chciałam ci powiedzieć, że dzisiaj chyba nie dam rady przyjść na naszą kawę.
- O? Coś się stało?
- Mam zebranie o dziesiątej. Miało być później, ale zmienili godzinę. Nie wiem, ile potrwa, więc raczej mnie nie będzie.
- Spokojnie. Przeżyję.
- Mam nadzieję. - Uśmiechnęła się. - Wolałam uprzedzić, żebyś nie czekał.
- Dzięki. W takim razie dzisiaj kawa w samotności.
- Jakoś dasz sobie radę.
- Postaram się, ale niczego nie obiecuję.
Magda roześmiała się.
- Dobra, uciekam, bo jeszcze muszę przygotować kilka rzeczy. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
Odwróciła się i ruszyła w stronę wyjścia z hali. Dawid przez moment odprowadził ją wzrokiem, po czym wrócił do zakładania osłony. Nie zdążył nawet sięgnąć po pierwszą śrubę.
- Ooooo!
Westchnął.
- Co znowu?
Grzesiek stał obok wózka narzędziowego z szerokim uśmiechem.
- Romeo dostał kosza!
Dawid spojrzał na niego z niedowierzaniem.
- Jakiego kosza, idioto?
- No jak to jakiego? Blondi odmówiła randki. Przykra sprawa, stary.
- Grzesiek, ona ma zebranie, poza tym o jakiej randce ty bredzisz.
- Aaaa, zebranie! - Grzesiek pokiwał głową z przesadnym zrozumieniem. - Klasyka gatunku. „To nie ty, to zebranie”.
Dawid parsknął śmiechem.
- Ty naprawdę powinieneś się leczyć.
- Próbowałem. Lekarz powiedział, że już za późno.
- Wcale mnie to nie dziwi.
- Ale nie martw się. Jeszcze znajdziesz szczęście.
- Mam żonę, debilu.
- No właśnie! - Grzesiek uniósł palec. - I dlatego ta historia robi się coraz ciekawsza.
Dawid pokręcił głową i wrócił do pracy.
- Dobra, skończ już ten kabaret. Podaj mi szóstkę.
Grzesiek podał mu klucz imbusowy.
- Proszę, złamane serce.
- Jeszcze słowo, a ci nim przyłożę.
- Agresja po odrzuceniu. Typowy objaw.
Obaj wybuchnęli śmiechem. Przez kilka następnych minut pracowali w ciszy. Dawid dokręcał mocowania, a Grzesiek sprawdzał kolejne elementy maszyny. Kiedy skończyli, Dawid odłożył narzędzia na wózek. Grzesiek oparł się o jego krawędź.
- Dawid?
- No?
- A tak serio, mogę ci coś powiedzieć?
Dawid spojrzał na niego.
- Od kiedy pytasz o pozwolenie?
- Od kiedy mam zamiar powiedzieć coś normalnego.
- To będzie historyczna chwila.
Grzesiek uśmiechnął się lekko, ale tym razem nie podjął żartu.
- Co jest między tobą a Magdą?
Dawid zmarszczył brwi.
- Jak to co?
- Normalnie pytam.
- Nic. Rozmawiamy, pijemy kawę. Dobrze się dogadujemy.
- Mhm.
- Tylko nie zaczynaj znowu.
- Nie zaczynam. - Grzesiek pokręcił głową. - Stary, znam cię pięć lat. Widzę, jak się zachowujesz.
Dawid wzruszył ramionami.
- Czyli jak?
- Inaczej.
- Bardzo konkretna odpowiedź.
- Wiesz, o co mi chodzi. Jak ona przychodzi, to od razu masz inny humor. Jak o niej mówisz, też.
- Grzesiek, lubię z nią rozmawiać. Co w tym dziwnego?
- Nic. I nie twierdzę, że robisz coś złego.
Przez moment obaj milczeli.
- Tylko mam wrażenie, że to zaczyna być coś więcej niż zwykła kawa - dodał Grzesiek.
Dawid zaśmiał się krótko.
- Ty naprawdę dorabiasz historię do wszystkiego.
- Możliwe.
Grzesiek wyprostował się i spojrzał mu w oczy.
- Ale pamiętaj, że masz Laurę i młodego.
Uśmiech zniknął z twarzy Dawida.
- Wiem, że mam. Nie musisz mi przypominać.
- To dobrze.
- I co ty właściwie sugerujesz? Że zdradzam żonę, bo piję z kimś kawę?
- Nie. - Grzesiek odpowiedział spokojnie. - Tego nie powiedziałem.
Dawid odwrócił wzrok i zaczął układać narzędzia.
- No właśnie.
- Po prostu czasami człowiek sam nie zauważa, kiedy coś zaczyna iść za daleko.
Dawid przez chwilę milczał.
- Naprawdę nie ma między nami niczego takiego.
Grzesiek skinął głową.
- Okej. Skoro tak mówisz.
Sięgnął po szmatkę i wytarł dłonie.
- Tylko uważaj, stary. Lubię Laurę. Ciebie zresztą też, chociaż nie wiem po co.
Dawid uśmiechnął się pod nosem.
- Wzajemnie.
- No. To skoro już zakończyliśmy terapię małżeńską, może pójdziemy coś porobić?
- Pierwszy raz dzisiaj powiedziałeś coś mądrego.
- Zapisz sobie datę.
Ruszyli w stronę warsztatu. Kilka minut po dziesiątej Dawid wszedł na stołówkę. Przy ekspresie stały dwie osoby z produkcji. Poczekał chwilę na swoją kolej, po czym postawił kubek i wybrał latte. Usiadł przy jednym z wolnych stolików. Zwykle o tej porze rozmawiał z Magdą. O pracy, książkach, sporcie albo zupełnych głupotach. Dzisiaj stołówka wyglądała dokładnie tak samo, ale brakowało znajomego głosu po drugiej stronie stolika. Dawid upił łyk kawy. Przypomniała mu się poranna rozmowa z Grześkiem.
„Co jest między tobą a Magdą?”
Pokręcił lekko głową. Nic przecież nie było. Poznali się niedawno, polubili swoje towarzystwo. To chyba normalne, że człowiek chętnie rozmawia z kimś, z kim dobrze się dogaduje. Spojrzał na zegarek. Dziesiąta piętnaście. Dopił kawę i wstał. Kiedy odstawiał kubek, przypomniało mu się, jak Magda rano powiedziała, że wolała go uprzedzić, żeby nie czekał. Nie miał zamiaru czekać. A jednak przez te kilkanaście minut kilka razy zerknął w stronę drzwi. Wrócił na halę, gdzie Grzesiek właśnie sprawdzał kolejne zgłoszenie na tablecie.
- No i jak? - zapytał, nie podnosząc głowy.
- Co jak?
- Przeżyłeś kawę bez swojej blondynki?
- Ledwo.
- Wiedziałem. Następnym razem przyniosę ci chusteczki.
Dawid roześmiał się i sięgnął po narzędzia.
- Ty się lepiej martw, żebyśmy dzisiaj wyszli o czasie.
Grzesiek uśmiechnął się, ale nie wrócił już do tematu Magdy. Reszta przedpołudnia minęła im przy kolejnych zgłoszeniach. Dawid szybko wpadł w zwykły rytm pracy i nie miał czasu zastanawiać się nad poranną rozmową. Dopiero kiedy pod koniec zmiany odkładał narzędzia do szafki, ponownie przypomniał sobie słowa przyjaciela.
„Mam wrażenie, że to zaczyna być coś więcej niż zwykła kawa”.
Wyjął telefon i zerknął na ekran. Nie miał żadnej nowej wiadomości. Schował go z powrotem do kieszeni. Przecież Magda miała zebranie. Nie umawiali się na nic więcej. A jednak po raz pierwszy od kilku dni miał wrażenie, że w jego zwyczajnym dniu zabrakło czegoś, na co zdążył się już przyzwyczaić. I wtedy przyszła mu do głowy myśl, której wolał nie analizować. Czy naprawdę brakowało mu dzisiaj wspólnej kawy, czy kobiety, z którą ją pił?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania