"Za Wszelką Cenę" Rozdział 2

Dawid odstawił pusty kubek po kawie na blat i spojrzał na zegarek wiszący nad drzwiami warsztatu. Dochodziła szósta trzydzieści.

- Dobra, czas udawać, że coś robimy - rzucił Grzegorz, podnosząc się z krzesła.

- Ty nie musisz udawać. Tobie wychodzi to naturalnie.

- Bardzo śmieszne.

Dawid uśmiechnął się pod nosem, chwycił klucze i razem z Grzegorzem wyszedł na halę.

Za drzwiami od razu uderzył ich znajomy hałas pracujących maszyn. Szum wentylatorów mieszał się z jednostajnym stukotem linii produkcyjnych i sygnałami wózków przejeżdżających pomiędzy stanowiskami. Po kilku latach pracy Dawid właściwie przestał zwracać na to uwagę. Cisza w zakładzie wydawałaby mu się chyba bardziej niepokojąca niż ten ciągły huk.

Zabrali swoje wózki narzędziowe i ruszyli w stronę linii trzynastej.

Po chwili dotarli na miejsce i ustawili wózki obok maszyny. Dawid podszedł do panelu sterowania i przełączył maszynę w tryb JOG.

- Podasz mi czujnik zegarowy?

Grzegorz sięgnął po czujnik, zamontował go do magnetycznej podstawy, i podał go Dawidowi.

Dawid ustawił go na maszynie, przysunął panel bliżej siebie i zaczął powoli poruszać głowicą w górę i w dół, w osi Z. Przez chwilę w milczeniu obserwował wskazówkę zegara.

- No i co? - rzucił Grzegorz.

Dawid wykonał jeszcze kilka ruchów głowicą, nie odrywając wzroku od czujnika.

- Dobrze nie jest. Gdzieś ucieka. Cztery, pięć dych luzu nawrotnego.

- A sprawdzałeś już backlash?

- Tak. Dość sporo, zobacz. - Dawid wskazał palcem parametr wyświetlający się na monitorze maszyny. - Zero czterysta pięćdziesiąt milimetra.

Grzegorz spojrzał na ekran i pokiwał głową.

- No to nic nie zrobimy. Wymieniamy śrubę i łożyska.

Dawid wzruszył tylko ramionami.

Założyli rękawice robocze i zabrali się do pracy. Powoli, starannie i metodycznie zaczęli rozkręcać maszynę. Z każdą kolejną odkręconą śrubą i zdemontowanym elementem coraz bardziej odcinali się od wszystkiego, co działo się wokół. Rozmowy ucichły, a ich uwagę całkowicie pochłonęła naprawa.

Po blisko trzech godzinach śruba wraz z podtrzymującymi ją kośćmi była już zdemontowana. Kiedy położyli wszystkie elementy na wózku, Dawid wyprostował się i spojrzał na zegarek.

- Dobra, dziesiąta. Śniadanie. Zaraz przyjdę do ciebie na stołówkę, tylko najpierw skoczę na chwilę do HR-u.

Grzegorz natychmiast spojrzał na niego z przesadnym zainteresowaniem.

- Zwalniają cię?! - krzyknął z teatralną ekscytacją.

- Nie wiem. Mam po coś podejść.

- Oby cię zwolnili. W końcu nie będę musiał wysłuchiwać twoich żalów.

Grzegorz roześmiał się, a Dawid tylko pokręcił głową.

Ściągnęli rękawice i rozeszli się w przeciwnych kierunkach.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania