"Za Wszelką Cenę" Rozdział 8
Piątkowy poranek Dawid zaczął zdecydowanie gorzej niż poprzednie dni. W nocy spał może dwie godziny. Syn obudził się po pierwszej po koszmarze i za nic nie chciał wrócić sam do swojego pokoju. Laura próbowała go uspokoić, ale mały uparł się, że chce tatę. Dawid spędził więc większą część nocy z nim w salonie. Najpierw próbował go ponownie uśpić, później była woda, koc i kawałek bajki. Kiedy w końcu zasnął, do budzika zostało niewiele ponad godzinę. Grzesiek potrzebował jednego spojrzenia, kiedy Dawid wszedł rano do warsztatu.
- Wyglądasz tragicznie.
Dawid odstawił plecak i ruszył prosto w stronę ekspresu.
-Dzięki.
- Nie ma za co. Spałeś coś dzisiaj?
- Młody miał w nocy koszmar.
Grzesiek obserwował, jak Dawid nalewa sobie kawę.
- I oczywiście chciał tatę?
Dawid spojrzał na niego znad kubka.
- Oczywiście.
- Piękny początek urlopu.
Dawid napił się i skrzywił od gorącej kawy.
- Najpierw muszę do niego dotrwać.
Grzesiek uśmiechnął się.
- Damy radę. Najwyżej dzisiaj ja będę myślał.
- To dopiero zaczynam się martwić.
Grzesiek parsknął śmiechem. Kilka minut później wyszli na halę. Reszta poranka minęła spokojnie. Zajmowali się bieżącymi zleceniami, bez większych awarii i bez niespodzianek. Dawid działał trochę wolniej niż zwykle, a Grzesiek co jakiś czas przypominał mu, że wygląda jak człowiek, który powinien właśnie spać, a nie pracować. Dawid odpowiadał mu coraz mniej. Około dziesiątej sam spojrzał na zegarek. Grzesiek zauważył to od razu.
- No. Przynajmniej jeden punkt dnia masz jeszcze przed sobą.
Dawid ściągnął rękawice.
- Dzisiaj naprawdę chodzi mi o kawę.
- Mhm, oczywiście.
- Nawet nie zaczynaj.
Grzesiek uniósł ręce.
- Nic nie powiedziałem.
Dawid pokręcił głową i ruszył w stronę stołówki. Magda już na niego czekała. Kiedy podszedł do stolika, spojrzała na niego uważniej.
- Ciężka noc?
Dawid usiadł naprzeciwko niej.
- Aż tak widać?
- Trochę.
- Pół nocy siedziałem z młodym na rękach.
- Wszystko już dobrze?
- Rano spał spokojnie. Pewnie dzisiaj będzie miał więcej energii ode mnie.
Magda uśmiechnęła się.
- To akurat nie wygląda na trudne.
Dawid spojrzał na nią z udawanym oburzeniem.
- Ty też?
- Tylko stwierdzam fakt.
Przez kolejne kilka minut rozmawiali jak każdego dnia tego tygodnia.
O pracy. O drobiazgach. O rzeczach, które jeszcze kilka dni wcześniej powiedzieliby komuś zupełnie innemu albo nie powiedzieliby nikomu. Bez wielkich tematów. Bez niezręczności. Po prostu kawa. Dawid dopił swoją i spojrzał na zegarek.
- Dobra. Muszę wracać.
Magda skinęła głową.
- Czyli następna dopiero za tydzień.
Dawid spojrzał na nią.
- Pamiętasz.
- Mówiłeś, że jutro jedziecie w góry.
- No tak.
Magda lekko się uśmiechnęła.
- Odpocznij. I spróbuj trochę pospać.
- Postaram się.
Wstał od stolika.
- To do następnego poniedziałku.
- Do następnego poniedziałku.
Dawid ruszył w stronę wyjścia. Magda została przy stoliku jeszcze przez chwilę. Przez cztery dni kawa o dziesiątej zdążyła stać się zaskakująco stałym punktem jej poranka. W poniedziałek miało jej nie być.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania