Zabawa w chowanego
Część 1
Londyn, lipiec 2005.
W dusznej atmosferze podziemnych tuneli metra tłum ludzi gęstniał jak na ulicach w godzinach szczytu. W jednym z wagonów, ubrany w elegancki garnitur, stał Jonathan Price – wysoki, szczupły mężczyzna o ostrych rysach twarzy. Spoglądał na swoje odbicie w szybie, ale w jego oczach nie było emocji. Tego dnia jego życie miało się na zawsze zmienić.
W chwili, gdy eksplozja wstrząsnęła wagonem, Price natychmiast rzucił się na podłogę, instynktownie osłaniając głowę. Dookoła wybuchł chaos – krzyki, dym, jęki rannych. Czerwone światła alarmowe rozbłysły w ciemności tunelu. Price czekał na tę chwilę od miesięcy.
Zignorował ból w ramieniu i czołgając się po posadzce, przesunął się w stronę martwego ciała leżącego kilka kroków dalej. Mężczyzna w średnim wieku miał na sobie niemal identyczny garnitur. Price nie tracił czasu – wziął jego portfel, zegarek i obrączkę, a potem podciągnął ciało bliżej wybuchu. Wcześniej przygotował się na ten moment, analizując różne scenariusze. Miał plan, a teraz go realizował.
Kilka minut później, gdy ratownicy zaczęli wdzierać się do zniszczonego wagonu, Jonathan Price już nie istniał. Jego ciało, a raczej to, co z niego zostało, miało zostać zidentyfikowane jako należące do zmarłego pasażera. On sam, z dokumentami i tożsamością nowego człowieka, zniknął w tłumie.
------
Tymczasem w Londynie śledczy z Scotland Yardu analizowali skutki zamachu. Detektyw Emily Carter, doświadczona profilerka, przeglądała raporty dotyczące ofiar. Jedno nazwisko przyciągnęło jej uwagę – Jonathan Price. Jego akta były niemal puste, poza kilkoma rutynowymi notatkami z przeszłych spraw biznesowych. Coś jej nie pasowało.
– Sprawdźmy monitoring z pobliskich stacji – poleciła swojemu zespołowi. – Jeśli to rzeczywiście zamach, chcę wiedzieć, kto wsiadał i wysiadał w ostatnich minutach przed wybuchem.
Tydzień później, po analizie nagrań, Carter dostrzegła coś dziwnego. Na nagraniach sprzed zamachu widać było Price’a, ale po eksplozji jego ciało nie znajdowało się tam, gdzie powinno. Gdy otrzymano pierwsze wyniki identyfikacji zwłok, wątpliwości zaczęły narastać. Mężczyzna, który rzekomo zginął jako Price, miał inny wzrost i budowę ciała. Detektyw Carter zaczęła podejrzewać, że ktoś wykorzystał chaos, by zniknąć.
Śledztwo nabierało tempa. Carter zaczęła przyglądać się przeszłości Price’a. Odkryła, że przed laty pracował jako prawnik, ale jego życie osobiste było pełne tajemnic. Jego koledzy z pracy opisywali go jako człowieka metodycznego, ale chłodnego. Nie miał bliskiej rodziny, żadnych przyjaciół, którzy mogliby powiedzieć o nim coś więcej. A jednak kilka lat wcześniej dwie jego klientki zaginęły bez śladu. Obie były jego kochankami.
Carter połączyła te sprawy. Coraz bardziej przekonana, że Price upozorował własną śmierć, zaczęła szukać jego śladów poza Wielką Brytanią. Skontaktowała się z Interpolem i włączyła do sprawy służby innych krajów. Wiedziała, że jeśli Price żyje, prędzej czy później popełni błąd.
Część 2
Siedem miesięcy później, Buenos Aires.
Jako Charles Donovan, Amerykanin w średnim wieku, Price wynajął luksusowy apartament z widokiem na Rio de la Plata. Nowe dokumenty, wyrobione przez jednego z najlepszych fałszerzy w Ameryce Południowej, pozwoliły mu zamieszkać tu bez wzbudzania podejrzeń.
Ostrożność stała się jego nową religią. Nie korzystał z kart kredytowych, płacił wyłącznie gotówką. Unikał kamer monitoringu, a każdą trasę do domu wybierał losowo. Znał techniki śledzenia i stosował je na własną korzyść, zawsze czując, że ktoś może być o krok za nim.
------
Wśród jego nowych znajomych pojawił się Santiago – młody, inteligentny mężczyzna, który szybko zafascynował się Price’em. Widział w nim mentora, kogoś, kto potrafił działać w cieniu i unikać kary. Gdy Price odkrył, że Santiago interesuje się metodami zabijania i ukrywania dowodów, poczuł, że znalazł godnego następcę.
– Nigdy nie zostawiaj śladów – powiedział mu któregoś wieczoru. – Każde ciało, które porzucasz, to trop dla policji.
Santiago słuchał uważnie, ale wkrótce okazało się, że nie dorównuje swojemu mentorowi. Popełnił błąd – zostawił odcisk palca na miejscu jednej ze zbrodni. Gdy detektyw Carter w końcu dotarła do Buenos Aires, jej tropy zaczęły prowadzić zarówno do Price’a, jak i jego ucznia.
Santiago, przeczuwając zagrożenie, zniknął. Price wiedział, że jeśli młody mężczyzna zostanie złapany, może go wydać. Rozpoczął własne śledztwo – musiał znaleźć Santiago pierwszy.
------
Price odnalazł Santiago w małym hotelu na obrzeżach miasta. Nie było czasu na negocjacje. W ułamku sekundy Price wyciągnął broń i strzelił. Ale zanim zdążył uciec, drzwi wyważyli uzbrojeni agenci. Carter była szybka.
– Koniec gry, Donovan – powiedziała zimno, patrząc mu prosto w oczy.
Proces Price’a stał się medialną sensacją. Został skazany na dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego. Santiago zmarł na miejscu. A Carter? W końcu zamknęła sprawę, której poświęciła lata.
Jonathan Price, znany jako Charles Donovan, zakończył życie w samotnej celi, gdzie jedyną osobą, którą mógł oszukać, był on sam.
Komentarze (1)
przeczytałem w napięciu.
NO!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania