Zabójca bólu

Chłopcy z zespołu zbierali swoje rzeczy po występie, kiedy zorientowali się, że nie ma z nimi Damiana. Na początku myśleli, że gdzieś poszedł i zaraz wróci, ale mijał czas i nic. W końcu postanowili rozdzielić się i go poszukać. Gdy weszli do garderoby zobaczyli straszny bałagan i od razu zorientowali się, że coś jest nie tak. Rozejrzeli się lepiej, przesunęli kilka rzeczy i znaleźli kartkę.

Mirek: "Mam waszego przyjaciela i wreszcie się zemszczę. Podpisano D. "

Jarek: Darek?

Michał: No nie wykluczone.

Chłopaki rozejrzeli się jeszcze za czymś, co mogłoby ich naprowadzić na trop, ale niestety nic takiego nie znaleźli. Wspólnie zdecydowali, że złożą wizytę dawnemu koledze. Pół godziny później stali już przed domem Darka. Otworzyła im jego żona - Klaudia.

Klaudia: Cześć, o co chodzi?

Michał: Cześć, jest może Darek?

Klaudia: Czego od niego jeszcze chcecie, nie wystarczy wam, że wysłaliście go za kratki?

Jarek: Słuchaj, naprawdę nie mamy czasu ani ochoty na toczenie dyskusji. Popatrz, to jest jego pismo?

Jarek pokazał Klaudii kartkę, którą znaleźli w garderobie. Klaudia przeczytała po cichu i na chwilę zamarła.

Klaudia: Zemsta, co on znowu wymyślił.

Mirek: Wiesz może gdzie mógłby przetrzymywać Damiana?

Klaudia: Nie mam pojęcia, ale wejdźcie poszukamy czegoś w jego rzeczach.

Chłopaki weszli do domu pilnie rozglądając się po nim. Weszli do pomieszczenia, które wyposażeniem przypominało gabinet.

Klaudia: Wejdźcie, nie wiem, może w biurku coś znajdziecie.

Mirek: Dzięki.

Kiedy chłopaki weszli do gabinetu, Klaudia zamknęła ich na klucz.

Klaudia: No to sobie teraz poszukajcie.

Mirek: Cholera, czy my zawsze musimy się wpakować w jakieś bagno?

Jarek: No cóż, dobra przeszukajmy biurko.

Michał: Chłopaki, to mi wygląda na jakieś plany.

Mirek: No, czekajcie, ja wiem gdzie to jest.

Jarek: No to już wiemy, gdzie ich szukać, a teraz może się stąd wydostaniemy.

Michał: Mirek, ściągnij bluzę.

Marcin: Co?

Michał: Ściągnij bluzę, i wybijemy okno.

Mirek: A, to jak tak, to ok.

Mirek ściągną swoją bluzę, a Michał owinął sobie nią rękę i wybił okno, którym uciekli.

W tym czasie, Damian obudził się w jakiejś ruinie, przywiązany do łóżka i nie mógł się ruszyć, bo był dotkliwie pobity. Po chwili przyszedł Darek.

Darek: Co tam Damian? Jak się czujesz?

Damian: Czego chcesz?

Darek: W zasadzie to tylko zemsty, za to, że wyrzuciliście mnie z zespołu.

Damian: Wyrzuciliśmy cię za narkotyki i ty dobrze o tym wiesz.

Po tych słowach, Darek uderzył Damiana w twarz.

Darek: No właśnie, zostawiliście mnie zamiast mi pomóc.

Damian: Niby jak mieliśmy ci pomóc, zamknęli cię przecież.

Darek znów uderzył Damiana, który tym razem zaczął krwawić.

Darek: Myślałem, że mnie chociaż odwiedzicie w pudle, a tu nic. Teraz ty poczujesz się tak jak ja. Nikt  ci nie pomoże.

Darek wyciągną strzykawkę z narkotykami, a następnie złapał Damiana za rękę i mimo jego oporów wstrzyknął mu dragi. Damian momentalnie stracił przytomność. Wtedy, do pomieszczenia wpadli chłopcy z zespołu. Darek chwycił za broń i strzelił dwa razy w ich kierunku, pudłując. Potem strzelił do Damiana trafiając go w brzuch. Jarek z Michałem złapali Darka, związali go, a potem podbiegli do Damiana.

Michał: Jarek, masz scyzoryk?

Jarek: Jasne, masz.

Michał wziął scyzoryk i rozwiązał Damiana, a następnie próbował go ocucić.

Michał: Damian, słyszysz mnie?

Jarek: Damian, obudź się.

Darek: Nie obudzicie go.

Jarek podszedł do Darka, uderzył go i przycisnął do ściany.

Jarek: Gadaj, co mu zrobiłeś?

Darek: Ja mu tylko pokazałem jak się czułem, jak mnie wywaliliście.

Jarek po raz drugi się zamachnął, ale Mirek go powstrzymał. W tym momencie Damian się ocknął.

Damian: Ała...

Michał: Damian, co z tobą?

Damian: Słabo mi, boli jak cholera.

Mirek: Karetka będzie za pół godziny.

Damian: Nie wytrzymam tyle.

Jarek: Ponoć jak się ranę posypie narkotykami to nie boli aż tak i nie krwawi.

Mirek: Ponoć?

Jarek: Tak słyszałem.

Michał: Dobra na twoją odpowiedzialność.

Michał podał Jarkowi torebkę z narkotykami, a Jarek niepewnie posypał nimi ranę Damiana.

Jarek: I co? Lepiej?

Damian: Trochę.

Po kilkunastu minutach zjawiło się pogotowie i zabrało Damiana do szpitala. Po badaniach okazało się, że wystarczyło tylko wyjąć kulę. Po tygodniu Damian wyszedł ze szpitala.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania