zachody

twoje dłonie na mojej twarzy, lekkie muśnięcia,

pod nimi strach, że nie pójdę za blaskiem.

 

– spójrz na mnie – patrzę, ale nie widzę.

 

lato sypnęło brązem. ktoś śpiewał, ktoś był głodny,

ktoś kogoś kochał.

 

a piasek rozgrzewał. chciałeś go pozbierać ze stóp.

po ziarenku.

 

poszłam dalej.

 

później odeszło słońce.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Grisza

    Może jednak lepiej było zostać...
    Może słońce nadal by świeciło...

  • Grafomanka

    Wolę zachody słońca...

  • Grafomanka

    A prawda, wczoraj chciałam Cię sprowokować, a Ty żeś sobie poszedł... co to ma w ogóle znaczyć, ja się pytam?

  • Grafomanka

    Taki jesteś, dobra, załatwimy to inaczej... xD

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania