Zaginieni
Deszcz, znowu pada. Kylie lubiła deszcz, lubiła patrzeć jak krople spływają po oknie w jej pokoju. Zakładała się sama ze sobą która kropla pierwsza dotrze do mety, którą wymyśliła. To ją uspokajało, dawało ucieczkę od codzienności.
-Kolacja!- przerwała jej zamyślenie starsza siostra. Lindsey urodziła się 3 lata przed nią, były ze sobą bardzo blisko od małego.
-Już idę!- odpowiedziała wstając powoli z łóżka.
Schodząc po schodach usłyszała pierwsze grzmoty, znak, że zbliżała się burza. Padało ostatnio dosyć często, ale jej to nie przeszkadzało.
Wchodząc do salonu zauważyła że siostra razem z mamą z zaciekawieniem słuchają wieczornych wiadomości w radiu.
"[...] To już trzecie w ciągu dwóch miesięcy zaginięcie nastolatka, sprawa jest owiana wielką tajemnicą i policja nie chce udzielić żadnych szczegółowych informacji. 'Nie wiemy czy wszystkie są ze sobą powiązane.' mówi oficer Jackson. 'Wiadomo tylko, że zaginieni są w wieku 15-17 lat. Ich zniknięcia zostały zgłoszone przez zaniepokojone rodziny, które utraciły kontakt z nastolatkami i nie wiedzą gdzie się teraz znajdują' dodał policjant.
Robimy wszystko co w naszej mocy aby..."
Matka wyłączyła odbiornik.
- Boże, to straszne. Chyba bym nie przeżyła gdyby któreś z was nie wróciło do domu!
- Mamo, nawet tak nie mów.- odparła dotknięta Lindsey.
Zaciekawiona Kylie zapytała:
- Wiadomo coś więcej, czy tylko to, że zaginęli?
- Krążą teorie o seryjnym mordercy, gwałcicielu i tak dalej, ale nie wiadomo co jest prawdą.
- Seryjny morderca w naszym mieście? To by było coś!- skomentowała Kylie
- Oszalałaś! To nic fajnego. To tylko domysły, a nawet jeśli to pewnie policja już jest na jego tropie...
- Przecież mówili, że nic nie mają...
Matka przerwała im sprzeczkę, każąc jeść wreszcie kolacje
- Dziewczynki, przestańcie o tym myśleć i zajmijcie się jedzeniem.
Po skończonym posiłku siostry zostały same, mama poszła na piętro oglądać któryś ze swoich seriali.
- Ej Lindsey, boisz sie tego mordercy?- zapytała cicho Kylie.
- Oczywiście że nie, to jest jakaś mistyfikacja. Pewnie te dzieciaki siedzą gdzieś i piją alkohol. Jak zatęsknią to wrócą do domu.
- Ale pierwszej zaginionej nie ma już dwa miesiące...- przerwała siostrze
- Wakacje sobie urządziła, nie wiem.
Zobaczysz ze niedługo wszystko ucichnie.
- Jak ty tak mówisz...- wtrąciła sarkastycznie
- A Ty sie boisz?- Lindsey spytała.
- Chyba nie...
- No właśnie. Idź spakuj się na jutro, ja posprzątam.
- O, dzięki wielkie.
Kylie ucieszona, że nie musi wykonywać żadnych czynności domowych, wbiegła na góre do pokoju.
Miała duży pokój, urządzony bardzo stylowo. Motywem przewodnim był kontrast bieli i czerni. Wczoraj robiła porządki, więc mogła się w pełni zrelaksować na swoim wygodnym łóżku.
Spojrzała na iPhone'a.
22:34
Tato powinien właśnie wrócić do domu.
Jak na zawołanie usłyszała ryk silnika samochodu ojca, który wjeżdżał do garażu. Mieli 6 samochodów; Ferrari, Lamborghini, Porsche, SUVa marki Cadillac, Audi jej mamy i nowe auto siostry, która niedawno zdała na prawo jazdy.
Byli bogaci. Jej tato był inwestorem, miał udziały w firmach. Ciągle jeździli na wakacje, Kylie kupowała sobie non-stop nowe ciuchy i inne potrzebne rzeczy.
Jednak nie czuła się lepsza od innych ze względu na majątek swojej rodziny.
Oferowała pomoc finansową w swojej szkole, tata sponsorował wycieczki. Jednak byli tacy, którzy wytykali ją ze względu na to palcami. Nie przejmowała sie tym, bo miała wielu wspaniałych przyjaciół.
Zamek w drzwiach przekręcił się
-Cześć wszystkim! Ale ciężki dzień.- przywitał sie tata
Później rozmawiał z Lindsey na dole.
Kylie zaczęła przygotowania do jutrzejszego dnia. Spakowała wszystkie książki i sprawdziła czy nie ma żadnych sprawdzianów. Chodziła do I klasy liceum.
Była na profilu humanistyczno-prawnym, ponieważ w przyszłości chciała zostać adwokatem. Nadawała się do tego. Jednak wielu sugerowało jej zostanie modelką. Do tego też sie nadawała. Kylie jest średniego wzrostu, około 175 centymetrów. Ma bardzo wysportowaną i pociągającą sylwetkę, nic dziwnego, że chłopcy łamią sobie karki na korytarzu. Jest na co patrzeć. Nogi miała długie i zgrabne, dość duży biust jak na jej wiek i kształtny tył.
Długie brązowe włosy opadały falując na ramiona. Miała opaloną skórę. Twarz również miała piękną, niebieskie, duże oczy i pełne, czerwone usta. Kylie była świadoma swoich walorów i tego, że płeć przeciwna wzdycha za nią, jak za żadną inna. Mimo to nie miała chłopaka, bo uważała, ze poczeka na tą właściwą osobę.
Sygnał wiadomości odkleił ją od szafy z ubraniami, w której wybierała jutrzejszą kreacje.
To wiadomość od jej przyjaciela, Michaela:
" Hej Ky, idziemy gdzieś jutro przed lekcjami? Na kawę?"
Uśmiechnęła się. Bardzo go lubiła. Był jej najlepszym kumplem i wszystko o sobie wiedzieli.
" Jasne, 7:30? " odpisała.
" No i super! To do jutra! Buziaki :*"
" Tylko się nie spóźnij :D Papa :* "
Wiedziała, że Michael przyjdzie pod jej dom 5 minut przed czasem. Podobało jej się to.
Kylie odłożyła telefon, zbliżała się już 23.
Postanowiła umyć sie i położyć spać. Musi być jutro wypoczęta.
===============================
Kylie przeciarając oczy spojrzała na zegarek.
6:25
Pięć minut przed budzikiem. Jak zwykle.
Wyłączyła alarm i zaspana zeszła na śniadanie.
Lindsey siedziała już z płatkami musli i czytała tutejszą gazete.
- O ktoś tu wcześniej wstał!- zdziwiona przywitała Kylie siostra.
- Nawet mi nie mów... Mogłam jeszcze spać...- wymamrotała.
Lindsey rzuciła w jej kierunku gazetę, ale Kylie zdecydowanie nie jest rannym ptakiem, i z powodu wczesnej pory nie zorientowała się w pore, i dziennik upadł na podłogę.
- Ale refleks!- skomentowała Lindsey. - Obczaj pierwszą stronę.
Kylie podnosząc gazetę przeczytała nagłówek.
"Nastoletnie rodzeństwo znika bez śladu! To już 4 i 5 zaginięcie. Ludzie się boją!"
- Znowu!? O mój Boże!- powiedziała
- Niestety tak, poczytaj artykuł.
Kylie chciała przeczytać i dowiedzieć sie więcej, ale uświadomiła sobie, że zapewne tak jak w przypadku ostatnich zniknięć, nie ma żadnych śladów i policja nic nie wie.
Nie myliła się, Lindsey streściła jej artykuł
"Policja nie chce na razie udzielać żadnych informacji."
Bo znowu nic nie znaleźli. Kylie zmusiła się do zjedzenia szybkiego śniadania i rozpoczęła poranną toaletę. Makijaż i ubranie się zajęło jej 30 minut, więc zostało pięć do przyjścia Michaela.
Dzwonek do drzwi jednak oznajmił jego przyjście chwilę potem.
- Witam moją księżniczkę! Ślicznie wyglądasz!- opisał jej wygląd Michael
Rzeczywiście wyglądała dobrze, ubrała krótką czarną spódniczkę i białą koronkową bluzkę z granatowymi wstawkami. Do tego czarne buty na obcasie. Wyglądała olśniewająco, jak zawsze.
- Hej hej!- odpowiedziała obejmując przyjaciela. - Ruszajmy!
Michael miał na sobie jasne jeansy i białą bluzę z logo jakiejś grupy hip-hopowej której Kylie nie znała. Do tego biało-niebieskie Jordany. Nie wyglądał tak elagancko jak ona, ale nawet w takim stroju był przystojny. Michael był afroamerykaninem, całkiem dobrze zbudowany i zawsze wesoły. Miał fantastyczne poczucie humoru, które Kylie bardzo się podobało. Wydawać sie może że są dla siebie stworzeni, ale ani Mike, ani Ky nie chcą związkiem zniszczyć swojej przyjaźni. Poza tym, Kylie widziała w nim bardziej brata niż chłopaka.
Szli do kawiarni, po drodze dyskutując na codzienne tematy, szkoła, sport, filmy i tak dalej.
- Ej, a słyszałaś o tych porwaniach?- Michael zaczął.
- No pewnie, podejrzana sprawa. Trochę sie boję.- przyznała dziewczyna
- Ja Cię zawsze obronię!- zażartował Mike robiąc pozę Supermana.
- Tak, tak mój bohaterze.- zaśmiała się- A tak serio, to co o tym myślisz?
Michael odpowiedział otwierając jej drzwi do kawiarni.
- Też mi się to niepodoba.
Zjedli po kawałku ciasta i wypili sok, po czym udali się do szkoły z kupioną kawą na wynos.
- Zapowiada sie kolejny zwyczajny dzień.- narzekała Kylie.
- Pewnie masz rację, nuda jak zwykle.
Nie wiedzieli jeszcze jak bardzo się mylą.
==============================
*opowiadanie dopiero się rozwija, wrzucam właściwie wstęp / początek*
Krytyka mile widziana.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania