zagłaskana
wbijałeś się pod język
słowami
lub głębiej do gardła
aby prościej je było przełknąć
całe w cukrze
obtaczane w fałszu
smakowały dziwnie
jakby słońce wysłało wprost
cały zasób dławiących promieni
na kolanach zbierałam niepewność
przytłoczona obawą
że jutro
cukierek rozwinie się
z papierka
pusty lizak
który z reguły psuje zęby
kiedy wstałam bolały mięśnie
słowa wisiały tuż nade mną
przebrane w inne suknie
wyglądały dostojnie choć bezbarwnie
uszy nie chciały słyszeć
poradzę sobie
odejdź
Komentarze (4)
Bardzo osobiście wybrzmiewa ten wiersz a pointa szczególnie - aż za bardzo.
Tak wyszło… aczkolwiek nie do końca osobisty😉podmiot liryczny nie zawsze jest autorem. Ale być może pierwsze odczucie jest takie. Pozdrawiam
Berni, ty świntucho ;)
Głodnemu chleb na myśli 🤭
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania