zagłaskana

wbijałeś się pod język

słowami

 

lub głębiej do gardła

aby prościej je było przełknąć

 

całe w cukrze

obtaczane w fałszu

smakowały dziwnie

jakby słońce wysłało wprost

cały zasób dławiących promieni

 

na kolanach zbierałam niepewność

przytłoczona obawą

że jutro

cukierek rozwinie się

z papierka

 

pusty lizak

który z reguły psuje zęby

 

kiedy wstałam bolały mięśnie

 

słowa wisiały tuż nade mną

przebrane w inne suknie

wyglądały dostojnie choć bezbarwnie

 

uszy nie chciały słyszeć

 

poradzę sobie

odejdź

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • piliery 9 godz. temu

    Bardzo osobiście wybrzmiewa ten wiersz a pointa szczególnie - aż za bardzo.

  • Bernadetta12345 6 godz. temu

    Tak wyszło… aczkolwiek nie do końca osobisty😉podmiot liryczny nie zawsze jest autorem. Ale być może pierwsze odczucie jest takie. Pozdrawiam

  • NinjaC 6 godz. temu

    Berni, ty świntucho ;)

  • Bernadetta12345 5 godz. temu

    Głodnemu chleb na myśli 🤭

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania