" Zagubiony czas, egymásra nézve "
To była głupia, pożyteczna miłość.
Poza zdolnością pojmowania,
za wcześnie na cielesność.
Szliśmy przepustami światła pod powieki,
nie mogąc spiętrzać wytchnienia,
zdzierać z siebie nieprzychylności.
Przejeżdżaliśmy przystanki z machającym żalem,
wypadając z dłoni na zakrętach namiętności.
Kończyłem jak w kuwecie,
niektóre wstydziły się powiedzieć : na zdrowie.
Będąc w tobie, kolejnych imionach,
nie chcę finału.
Komentarze (4)
Tytuł robi świetną robotę, a dalej to po prostu poezja.
Wiersz gęsty, duszny - bardzo mi się podoba.
Dzięki Roma, ostatnie cztery wersy mi nie leżą, obejrzałem ciekawy program o dowartościowaniu mężczyzn przez mądre kobiety i pewnie ją zmienię.
Bo tekst mi się wywija.
Przejeżdżaliśmy przystanki z machającym żalem, wypadając z dłoni na zakrętach namiętności.- bardzo obrazowe i poetyckie zarazem. Ale nie rozumiem następnych słów:" Kończyłem jak w kuwecie, niektóre wstydziły się powiedzieć : na zdrowie". Jakoś mi nie pasuje do całości (może jestem niedomyślny?)
Dzięki, o tym pisałem Romie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania