Od razu widać, że dla Ciebie w owym czasie, każdy dzień był okazją do napisania paru słów. Nie darowałaś sobie żartu, a jak święta nastały to i pomieszałaś w koszyczku by wyszło życzeniowo.
Najlepiej na tym wyszedł kurczaczek, bo mógł dojrzewać całe święta, a tak przez tą zawieruchę opuścił biały domek i ...ŚWIETO.
A tak swoja drogą, to zając zawsze wydawał mi się takim wystraszonym uszakiem, takim trusia, co na miedzy kuka, czy nikogo nie ma i spokojnie może sobie pożyć. A tu takie rzeczy, no , no, nie znałem go z tej strony, ale w najlepszych rodzinach się trafi odszczepieniec. Mam nadzieję, że ten entuzjazm kurczaczka odnośnie świąt udzieli się temu zawadiace i przed śmigusem uzna wszystkich za wartych koleżeństwa. Ale jak będzie, to już w następnej części się dowiem, bo jak mniemam, napiszesz jeszcze zakończenie, oni są tego warci, w końcu święta spędza się przecież w gronie najbliższych. Pozdrawiam.
Odniosę się do pierwszego zdania. Tak, to był czas wielu pomysłów i choć też mówiłam o braku czasu, miałam go więcej i wykorzystywałam. Później skupiłam się na zabawach: Bitwy, Niepowtarzalny styl, Literkowa, a teraz tylko Bitwy jeszcze piszę i czaaaaasem coś innego. Fajne masz skojarzenie z zającem :) Ciągu dalszego nie ma, ale myślę, że ten mały kurczaczek choć w tamte ich wszystkich pogodził :) Pozdrawiam :)
Komentarze (8)
Dziękuje i też Szczęśliwych Świąt :***
Dziękuję Natalia, długo nie dodawałam nic bo czekałam z tymi wierszykami. Najlepszego na święta :)
Nie potrafię wybrać, który z Twoich wierszy podobał mi się najbardziej. Wszystkie są świetne! Wesołych Świąt :*
To teraz czekam na jakieś opowiadanie :)
Jeszcze po świętach dwa stare programy i zacznę nową serię ( ciężko z czasem )
wolfie, Wesołych świąt i mokrego dyngusa :)
Od razu widać, że dla Ciebie w owym czasie, każdy dzień był okazją do napisania paru słów. Nie darowałaś sobie żartu, a jak święta nastały to i pomieszałaś w koszyczku by wyszło życzeniowo.
Najlepiej na tym wyszedł kurczaczek, bo mógł dojrzewać całe święta, a tak przez tą zawieruchę opuścił biały domek i ...ŚWIETO.
A tak swoja drogą, to zając zawsze wydawał mi się takim wystraszonym uszakiem, takim trusia, co na miedzy kuka, czy nikogo nie ma i spokojnie może sobie pożyć. A tu takie rzeczy, no , no, nie znałem go z tej strony, ale w najlepszych rodzinach się trafi odszczepieniec. Mam nadzieję, że ten entuzjazm kurczaczka odnośnie świąt udzieli się temu zawadiace i przed śmigusem uzna wszystkich za wartych koleżeństwa. Ale jak będzie, to już w następnej części się dowiem, bo jak mniemam, napiszesz jeszcze zakończenie, oni są tego warci, w końcu święta spędza się przecież w gronie najbliższych. Pozdrawiam.
Odniosę się do pierwszego zdania. Tak, to był czas wielu pomysłów i choć też mówiłam o braku czasu, miałam go więcej i wykorzystywałam. Później skupiłam się na zabawach: Bitwy, Niepowtarzalny styl, Literkowa, a teraz tylko Bitwy jeszcze piszę i czaaaaasem coś innego. Fajne masz skojarzenie z zającem :) Ciągu dalszego nie ma, ale myślę, że ten mały kurczaczek choć w tamte ich wszystkich pogodził :) Pozdrawiam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania