Zając i królik
W lesie obecność, kolega małych rozmiarów,
Ucieka i skacze po wielkim gaju,
Wie, że czyha na niego wiele niebezpieczeństw.
Nikłe ma szanse w świecie wszystkich bezeceństw.
W pewnym momencie, ujrzał skandal wielki!
Wzrost o złoty pięć, leśnej marchewki!
Zajączek nie głupi, bo leśny poliglota,
- Toż to na pewno królicza robota!
Poszedł wtem do niego i zaczął mówić:
- Panie króliku toć to zawrotna cena!
Natomiast królik, cwany marudera,
Nie spuścił wyceny, bo to taka hiena!
Zając zdenerwował się okropnie.
- Niech Cię wąż dorwie i rodzina skona,
Dzika marchew w gardle stanie!
Skoro dla Ciebie liczy się tylko mamona!
Wtem niebo pokryło się chmurami macnie
Pioruny grzmią, a królik z zającem hycnie
Każdy wie, że zające skaczą wyżej.
Jak nie raz, drugi i trzeci,
Czwarty w królika uderzył.
Las zaczął płakać nad stratą kompana,
Ale nie wyszła z tego wielka wrzawa,
Kto mieczem wojuje, od miecza ginie,
Bo pieniądze z chciwości, chce uzyskać usilnie,
Nie przesadzaj z cenami za swoje towary,
Bo piorun Cię zabije, dla wspólnej sprawy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania