Zakazana Poezja
Nie byłaś zachwytem, byłaś objawieniem bez odwrotu.
Gdy w Twoim spojrzeniu gasły wszystkie drogi powrotu,
Twoje usta nie całowały, rozszczelniały moje istnienie,
a każda chwila bez dotyku zamieniała się w głód i drżenie.
Twoje biodra mówiły językiem, którego nie zna literatura,
a noc pod nami wyginała się jak złamana partytura.
Gdy szeptałaś moje imię w pół oddechu, zachłannie,
brzmiało jak hymn, który rodzi się w ciele i rośnie bezkarnie.
To nie był romans, który gaśnie przy pierwszym świcie.
To była namiętność wpisana na stałe w życie.
Bo są miłości wybitne, niepokorne, bez granic,
które nie gasną z odejściem,
lecz dojrzewają w tęsknoty taniec.
W literach zostawiam to, czego nie wolno nam brać,
a Ty czytasz te strofy
i wiesz, że wciąż nie umiemy przestać kochać.
I choć nie wolno nam wracać do tamtych chwil,
każde „nie można” w sercu brzmi jak:
„byś znów przy mnie był.”
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania