Zaklęte. Zalękłe.

rwie się święto. chropowate jest, co na

językach i pomiędzy nimi. niczym powierzchnia

kostki, której każdy z boków ma na sobie

sześć oczek. wypukłych.

 

chcę ci mówić błogosławione truizmy, panegiryki

zaczynające się poetyckim opisem otwieranej

konserwy (obraz jak z Grochowiaka, tylko

dosadniejszy i bardziej wyrazisty),

być dzieckiem na łańcuchu. nie na smyczy.

 

ciągle chodzi mi o strach i o przyszłość,

dwie komory w bębenku rewolweru. zakręć,

niech zawiruje koło diabelnego młynka.

 

pożartuj razem ze mną z naprężeń, zadzierzgnięć,

tej całej powagi-tandety leżącej na straganach

przekupniów, z cyngielka, naszej małej beztroski.

 

ponarzekaj na paradoks

oddalania się w głąb prochu,

przez które to, o dziwo, zmniejsza się dystans.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • aksolotl 7 miesięcy temu
    całkiem fajne.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania