zaklinanie Łaski

tak nazwaliśmy kapryśną czterolatkę z gwiazdką na czole

czasem dopiero za obietnicę czegoś w dłoni ciągnęła wóz

kiedyś po jakimś kinie objazdowym wsadzili mnie na grzbiet

spłoszyła się a moje życie wisiało na grzywie

karmelkowej jak ciągutka

 

pamiętam że kiedy spadałem przez jej łeb rozstąpiła się

żeby nie trafić mnie podkową aż zawróciła i zarżała w dłoń

o nagrodę od września zaczęli ogławiać mnie w szkole

po latach chodzi już tylko w białym wierszu

jakbym wreszcie spełnił obietnicę buraka

 

i nawet zachował się obraz pięćdziesiąt lat później

pan profesor dodrukował mi jeszcze

to co się odwlekało w rdzeniu kręgowym

Następne częściZaklinanie Łaski

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • piliery 06.06.2021
    Piękne imię dla konia. No i jest co wspominać. Bardzo mi się ten wiersz podoba
  • Trzy Cztery 06.06.2021
    Piękny.
  • Nuria 06.06.2021
    Dobry kawał wiersza. 5!
  • Unikat 06.06.2021
    Tak, świetny wiersz. Brawo!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania