Zakochanie
Spadłem w twe oczy jak w świt nieskończony,
gdzie wiatr się ucisza w gałęziach wspomnień,
a świat, jak liść, cicho drży niespełniony
na cieniu twym złożonym pokornie.
Dotykiem szeptu rozjaśniasz mi skronie,
wplatasz w puls serca zapachy dalekie,
i jestem — jak płomień w szklanej koronie,
który nie parzy, lecz rośnie w człowieku.
Miłość — to modlitwa bez słów i bez Boga,
a jednak w niej jasność jak z biblijnej ciszy.
W tobie się kończy ta ziemska wędrówka,
w tobie się niebo do ziemi przybliży.
Więc trwaj — jak sen w źrenicy zamknięty,
bo tylko w tobie jest sens niepojęty.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania