Zakochanie :) - żartobliwy powrót do żywych
Jak określić zakochanie?
Jak mam pisać w takim stanie?
Czy zamykam czy otwieram
oczy - widok nie zamiera...
Widzę loczki, czuję usta
w głowie jest kompletna pustka.
Rano sam do siebie mówię,
w pracy plączę się i gubię...
ludzie patrzą jak na świra,
bo mnie cieszy każda chwila -
czy kolejka straszna w sklepie,
czy mnie "żur" po plecach klepie...
Ciągle chodzę jak pijany,
świat mam całkiem poczochrany.
A w mych myślach wciąż od rana -
jedno imię brzmi: Oksana. :)))
Komentarze (11)
Gratulacje:)
Udany, roześmiany, żywy. A że nieskomplikowany... za to optymistyczny.
Dzięki, tak jak życie... Nieoczekiwane, proste, zaskakujące. Dla takich chwil warto żyć, chociaż wiem, że trochę to disco polo... Pozdrawiam
E tam, nie wiem, nie znam się na tym, no polu:)
Fajny tekst. Czasami prostota jest lepsza od wyszukanych metafor. Pozdrawiam→5
Witam
Miłość zawsze jest frywolnym tematem do tworzenia. Bardzo uśmiechnięte twoje zakochanie.
Ciepło pozdrawiam
Przeczytałem , jest ok ,przyjemnie się czyta - 5 Pozdrawiam
Dzięki za zrozumienie stanu umysłu :)
Pełen humoru opis dnia zakochanego, zagubionego i szczęśliwego. Fajna lektura! Pozdrowienia!
Proste, a przyjemnie przeczytałem. Ech, ten stan, kiedy człek zaczyna szybować w obłoki ;)
PS. Chyba masz literówkę. Nie powinno być "żul" (od żulik - drobny złodziejaszek, chuligan, bezdomny, cwaniaczek, wyłudzacz na flaszkę)? "żur" to zupa.
Drogi Zdzisławie - to kwestia gwary podwórkowej. U nas Żul - to Żur.
coś ma!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania