Zamarzanie
dołki na policzkach
nie uśmiechały się
były akcentem po pięściach
podpierającym samotność
łokcie wbite w stół
chroniły stygnącą herbatę
czasem wykonywała ruch w kierunku okna
za którym zima
soplami i dzwoneczkami
zmuszała do wstania
dłonią zbierała szron z parapetu
nie tajał
Komentarze (13)
Pamiętam jak teść zamarzał do środka.
Tak jest.
Często wśród starych ludzi słyszę określenie: "dogasam", a więc tracę ciepłotę ciała i wówczas nawet szron zgarnięty w dłoń nie będzie tajał, bo i to i to jest zimne.
Nurio↔Ładnie napisane, a ostatnie dwa wersy dwojako zrozumiałem. Dla "szronu" to lepiej, że nie taje jego tożsamość,
ale inaczej, gdy oszronione np: serce, co nie daje ciepła... :)?↔Pozdrawiam:)↔%
Twój styl wierszy... rozpoznawalny jakby:)
Jest tak jak napisałam w odpowiedzi Grainowi. Kiedy stygniesz ciepłota dłoni równa się temu zgarniętemu szronowi. Nie tylko serce / uczuciowo/ stygnie, ale i taka np. dłoń i reszta ciała.
Już któryś raz wspominasz o moim rozpoznawalnym "jakby" :) stylu........być może, że już gdzieś w przestrzeni internetu i nie tylko się potkaliśmy:)
Nurio↔Możliwe, że tak.
Tak sobie pomyślałem, że wiersze(szczególnie metaforyczne)
można przyrównać do "niedokończonej rzeźby"
którą osoba czytająca, musi sobie→"dorzeźbić do końca"
a produkt finalny, będzie każdy inny. Tak już jest z poezją.
No chyba, że Twórca, wytłumaczy. A może lepiej nie tłumaczyć?↔Pozdrawiam:)?
Przepiękny liryk. Żyjemy w objęciach szronu - stan nie do pogodzenia.
kikimoro, dziękuję i pozdrawiam:)
Przemawia do mnie.
Cieszy mnie to.
Pozdrawiam:)
dobry ładny wiersz, mogę stawiać 5.
A ja z przyjemnością, podziękować:)
Zgadzam się z komentującymi. Pozdrawiam.
P.S. Nurio, zapraszam do siebie...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania