Zamknięci

Hej~~ka!

Ta kartka na parapecie jest ode mnie, ale wybrzuszenia w linijkach już nie. Dajecie radę z czytaniem? Jest jak jest.

Nie ma zmiłuj.

 

Przeniosło nas między ramy. No i co. Żadna różnica.

Byliśmy w starych kątach. Prostokątach i trójkątach.

Ach, ach!

Formy proste zdefiniowane, fałszujące.

Odtąd – dotąd w rozwodzie z wyobraźnią.

I wara się wychylić.

 

Powiedział, że prosta niefalująca nie istnieje.

Znaczenia w kątach uginają pole, a przestrzeń się zakrzywia. Tak naprawdę to nic nie jest proste ani płaskie, nic.

 

Kto powiedział? Coś jeszcze powiedział? – pytali w miasteczku.

I pukali się w czoło.

 

Mówił, że utknę, gdzie ciemno, ale z najszerszym widokiem na niebo usiane gwiazdkami, senną dolinę, wzgórza, przytulaśne domki, i na kościółek też.

Śmiał się.

Czuć trzeba, by zobaczyć więcej. Na Język patrzeć.

I kazał pisać.

Piszę. Zanim zniknę w jego ciemności.

 

To chyba cyprys. Prawdziwy olbrzym.

A ja przy nim. Groteskowy garbusik, niewidoczny, nieoswojony. Zamknięty jakby ciut mniej, ja inny, ja winny. Inaczej.

Pewnie takich jak ja... jest więcej, tu, na wzgórzu.

 

Czytacie sobie?

Nie widzimy się. Każdy stoi w sobie.

I w żółtym świetle okien, przy parapecie, a ja w ciemności.

Z ciemności lepiej się patrzy.

 

Postoimy do końca zestalonego czasu. Bo jednak wszystko się rozchodzi, farby i płótno, i olej. I my.

Ramy też. Wiadomo, materia co rusz wchodzi w game over.

A te mgławice u góry to już nie. Odwrotne są i kiedyś się zderzą, by zacząć. On to wie.

 

– Zderzą się, gdy obraz zniknie.

Powiedział.

 

Przysięgam, tak powiedział malarz z jednym uchem, i jeszcze:

– Trzy dwójki w zapisie roku przeniosą ludzi w mój obraz. Najbliższe dwójki trzy. Trzy razy dwa.

 

Kombinowałem, jak pewnie i wy teraz.

 

Tak, tak. W 2022.

Lepiej w następnym roku, niż w 6066, co nie? Trzy razy mniejsza siła.

Czy uwierzyłem na sto procent?

Nie.

Coś jednak każe składać mi literki na kartce.

Psychol ze mnie?

Jeśli czytacie, co piszę... to nie.

 

Krajobrazu z miasteczkiem trzeba się bać.

Skąd wiedział, że naprawdę to tak... tak trzeba odkłamać.

Rozetrzeć kształty na rozgwieżdżonym języku.

… brr... grr... brr... grr...

Słyszycie jak powarkuje?

Niektórym łagodnie.

 

Niebo nad doliną... Niby cicha noc, ciemna niebieskość nasycona ciepłymi pastelami.

Noc?

Noc za dnia lub dzień cały w nocy.

Zatarł Jednouchy, rozmazał im granice.

 

Chyba dobrze stać przy parapecie, gdy za plecami nieskończenie roziskrza się choinka. Kusi nierozbieralny stos prezentów.

Prędzej, szybciej patrzeć!

Gdzie ta gwiazdka?

Pierwsza i niewinna.

 

Winni tylko patrzą.

Nie odwrócimy się. Nie zobrazujemy się. Niczego nie da się zacząć.

– Się – gubi tu sens.

Bezradne takie.

 

A Księżyc wschodzi i niebem kołysze.

Tak tu jest.

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (12)

  • JamCi pół roku temu
    Oj. Moje to. Tu będę mieszkać. Odchodzić i wracać. Tyle tu mojego.
    Dziękuję. Za wyjątkowe gniazdo dla mnie.

    Hih i kartofle wykipiały mając w nosie całe piękno świata i słowa. Ot życie :-)
  • Wrotycz pół roku temu
    Bardzo miło taką informację czytać. Dziękuję, JamCi. Pozdrawiam :)
  • Marek Adam Grabowski pół roku temu
    Dobrze bawisz się słowem. Trochę za długie jak na tego typu literaturę, ale i tak jest ok. Pozdrawiam ps. Dałbym 4, ale skoro masz na razie 5, to nie chcę obniżać.
  • Wrotycz pół roku temu
    Za długie? Miał ten tekst informację zwrotną, że za krótki :)
    Dzięki za opinię. Co do ocen - nie mam ciśnienia :)
    Pozdrawiam.
  • Dekaos Dondi pół roku temu
    Wrotyś↔Tyle w tym tekście, że za mało wyczytać, nie da rady.
    Niczym rozedrgany gorącem obraz nad jezdnią. Wiecznie drga jak nasze życie i sprecyzować wszelkich tajemnic, nie sposób.
    A co dopiero zrozumieć. No ale... przy zachmurzeniu, to znowu ''nudno''
    Wiele mnie się jarzy metaforycznie, ale jakoś nie umiem sprecyzować.
    Chociażby "groteskowy garbusik" na tle olbrzyma:)↔Pozdrawiam:)↔%
  • Wrotycz pół roku temu
    Dedusiu, to ekfraza do "Gwiaździstej nocy" Vincenta.
    https://artsandculture.google.com/asset/the-starry-night/bgEuwDxel93-Pg?hl=pl&ms=%7B%22x%22%3A0.5%2C%22y%22%3A0.5%2C%22z%22%3A8.877004148417031%2C%22size%22%3A%7B%22width%22%3A2.1117056791078297%2C%22height%22%3A1.2374999999999992%7D%7D
    Trochę fabuły dołożyłam, nie tylko dzieła odbiór.
    Metafor kupa, potwierdzam.
    Dziękuję za opinię i rozedrgany obraz nad jezdnią... super określenie.
    Pozdrawiam serdecznie :)
  • Piotrek P. 1988 pół roku temu
    Inspirujące oraz nostalgiczne, pobudza wspomnienia i wyobraźnię. 5, pozdrawiam :-)
  • Wrotycz pół roku temu
    Dziękuję serdecznie za czytanie i podzielenie się wrażeniem.
    Pozdrawiam :)
  • Narrator pół roku temu
    Dość abstrakcyjne, pełne zagadek, niedomówień, pustych miejsc, bądź przedmiotów zamienionych miejscami. Granice ludzkiego postrzegania. Potrafimy mierzyć (6066), oczywiście z błędem, lecz wciąż nie znamy natury świata. Tak to odbieram. Nie jestem fanem tego stylu, ale doceniam głębię uczuć oraz niebanalność myśli autorki.
  • Wrotycz pół roku temu
    Nie znamy natury rzeczywistości... to clou. Dziękuję serdecznie za inspirujący komentarz.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • pasja pół roku temu
    Zamknięci - adekwatny tytuł do zawartości i zawsze aktualny. Od samego wstępu narzucasz nam czytelnikom tempo i miejsce… Ta kartka na parapecie jest ode mnie - i tak naprawdę ma ogromne znaczenie. Ometkowane życie. Malujesz i bawisz się kolorami życia, sklejasz słowa i gotujesz jak wyśmienity kucharz. I idziesz pod rękę z niewidzialnym Mistrzem. Pomiędzy matematyka zawarta w zbiorach trygonometrycznych. Królowa życia, czyż nie jest ramą i naszym wzorem na postrzeganie świata.
    Już od narodzin jesteśmy zaszufladkowani, włożeni w ramy, naznaczeni miejscem skąd pochodzimy… Przeniosło nas między ramy… dlaczego zapytamy, czy tak trzeba, czy musimy podporządkować się nurtowi… Formy proste zdefiniowane, fałszujące… przereklamowane życie… Odtąd – dotąd w rozwodzie z wyobraźnią… pisz, myśl, wstań, idź, módl się i pracuj, ucz i krzycz, kochaj… to od nas powinno zależeć wejście w życie, i znaleźć niszę dla siebie.Narzucać komuś swoją wolę nieelegancko!.
    I wara się wychylić… przezwie cię świat dziwakiem, wariatem i wykluczą ze społeczeństwa
    Tak naprawdę to nic nie jest proste ani płaskie, nic… a dlaczego by miało być? Tylko czy odejście od schematu, wyjście z ramy rozwiąże ten problem?
    Van Gogh i jego proste motywy, słoneczniki, krajobrazy, własny pokój, nocna kawiarnia, kwiaty, krzesło, ubóstwa, zwykłych ludzi i codzienności były inspiracją do tworzenia obrazów zamkniętych w ramach. Znalazł on swoją niszę na owe czasy. Puentylizm – (kropkować, punktować) – technika polegająca na zapełnianie obrazu różnobarwnymi punktami i kreskami kładzionymi na płótno czubkiem pędzla.
    I pukali się w czoło… nie potrafili zrozumieć artysty, a przecież jego szczęście było zamknięte w gwiazdach w jego umyśle wychodzącym poza codzienną rutynę. Chciał przekazać swojej wiosce piękno swojej duszy poprzez kreski, poprzez swoją ułomność - piękny umysł. Jednak mieszkańcy wystosowali prośbę o wydalenie nieobliczalnego van Gogha. Wykluczyli za życia życie. Malarz zostaje pacjentem szpitala psychiatrycznego.
    Czuć trzeba, by zobaczyć więcej… widzieć więcej nie jest dane każdemu. A jeśli już czy będziemy szczęśliwi? Czy nie połknie nas komercjalizm i ludzka hipokryzja?
    Prawdziwy olbrzym… cyprysy wiecznie zielone, dobre porównanie do małego człowieczka. Nikt tak doskonale nie zaadaptował japońskich drzeworytów do własnych potrzeb jak artyści, tak jak słoneczniki Van Gogha stały się inspiracją do tworzenia. Garbusik… tutaj przypomina mi się przepiękna piosenka Ewy Demarczyk „Garbus”.
    Na Język patrzeć. I kazał pisać… Język przez duże „J” i nie wolno kazać, trzeba chcieć. Jeśli można obciąć ucho można i język.
    Nie widzimy się. Każdy stoi w sobie… każdy jest inny i nieznany, w sobie ma swoje ja. Ma sposób na życie, tylko nielicznym się udaje żyć i nie przeszkadzać innym. Ci wielcy szybko znikają w ciemności.
    Postoimy do końca zestalonego czasu. Bo jednak wszystko się rozchodzi, farby i płótno, i olej. I my. Ramy też. Wiadomo, materia co rusz wchodzi w game over… kiedyś nastąpi koniec gry, znikniemy jak wielu już zniknęło stąd. Wyjdziemy z ram lub same nas wypuszczą na wolność.
    i Zderzą się, gdy obraz zniknie… ten rzeczywisty, bo ten pozostawiony po nas pozostanie we wspomnieniach.
    Przysięgam, tak powiedział malarz z jednym uchem, i jeszcze… pozostawił przepowiednię z dwójkami… Kombinowałem, jak pewnie i wy teraz… dwa to połówki, szóstka bardziej altruistyczna. Liczby mają w naszym życiu znaczenie. Szukamy tych znaczeń w astrologii i przypisujemy im szczęście. 2022… czyżby kolejna przepowiednia?
    Rozetrzeć kształty na rozgwieżdżonym języku… i znowu język i paleta różnorodności. Patrzeć w gwiazdy i tworzyć - ale to już rutyna, to już było. Jednak wciąż tam powracamy. Popatrz w niebo a znajdziesz ukojenie. (komentarz chyba Nachszona). Czy wyjście poza ramy codzienności daje nam satysfakcję i poczucie innego szczęścia?
    Zatarł Jednouchy, rozmazał im granice… trzeba pamiętać, że cała jego chwała i uwielbienie miały miejsce po jego śmierci. Szedł po kamieniach i niósł kamienie i nic z materialnego szczęścia za życia nie uszczknął. Jednak był szczęśliwy na swój sposób, wspaniały, ale jednocześnie nieszczęśliwy był to człowiek.
    Nie odwrócimy się. Nie zobrazujemy się. Niczego nie da się zacząć… czyli jesteśmy uwięzieni w tym życiu od urodzenia az po śmierć. Przemijamy też w ramach, bo fizjologia wpisana jest w nasze życie. Szczęścia nie kupimy, ale możemy znaleźć je w gwiazdach co noc.
    Ten list nawiązuje do listu z filmu „Twój Vincent” i pewnie tak samo jak duet: Dorota Kobiela-Hugh Welchman zapragnęli zrozumieć holenderskiego malarza nie tylko jako artystę, lecz także człowieka, tak samo poprzez twoj list chciałaś rozprawić się z najbardziej rozpowszechnionymi stereotypami o ramach i wyjść z nich. Tylko czy to jest możliwe w dobie dzisiejszego chaosu. Rynek jak rozgwieżdżone niebo świeci coraz bardziej, tylko… A Księżyc wschodzi i niebem kołysze.

    Alem się rozpisała, przepraszam i pozdrawiam serdecznie i dziękuję za ucztę.
  • Wrotycz pół roku temu
    Czarodziejko... brak mi odpowiednio adekwatnych słów, aby zamknąć w nich moją dla Ciebie wdzięczność za Twoje odczyty i komentarze, Pasjo. Zawsze wejdziesz w clou i wzbogacisz swoją wrażliwością, wiedzą i inteligencją, tym najwyższym poziomem odbioru. Jesteś niesamowita w deszyfracji i wzbogacaniu umieszczanych literek.
    Dobrze, że jesteś!
    Tak, autentyczność i indywidualność mimo wspólnych cech fizjologicznych, psychicznych i kulturowych. I odwaga w ich eksponowaniu. Tak jak on i wielu innych Przewodników. Dobrze, że byli i są. Istnienie z pasją, to jest to!
    A ukojenie... tak, od samego początku człowiek wpatrywał się w niebo.
    Bardzo, bardzo serdecznie Ci dziękuję za ten i wszystkie pozostałe komentarze. Nie tylko pod moimi tekstami.
    Miłego wieczoru! Uściski!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania