Zamknięta prawda

Pas gór przejaśnia me oczy

Złudność na wzgórzu, w powietrzu.

Tam, gdzie szczyt widnieje,

Twardnieje prawda we wnętrzu.

 

Jak kamień tkwiący latami,

Tak samotny i zapomniany,

To miejsce wbija sztylety,

Choć pachnie wspomnieniami.

 

Tam odrzuciłam mą iskrę,

Wyznałam smętną tandetę,

Wypychając głęboko w morze

Szept zakuty w ciszę.

 

Odpływa w Adriatyku,

A ja krwawię... i krwawić będę.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania