Zamknięta prawda
Pas gór przejaśnia me oczy
Złudność na wzgórzu, w powietrzu.
Tam, gdzie szczyt widnieje,
Twardnieje prawda we wnętrzu.
Jak kamień tkwiący latami,
Tak samotny i zapomniany,
To miejsce wbija sztylety,
Choć pachnie wspomnieniami.
Tam odrzuciłam mą iskrę,
Wyznałam smętną tandetę,
Wypychając głęboko w morze
Szept zakuty w ciszę.
Odpływa w Adriatyku,
A ja krwawię... i krwawić będę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania