zamrozić
spadła malutka samotna perełka
w uszach jej tylko dźwięk dzwonu
przebiła me serce
lodem schłodziła
nie miała litości
zabiła
przenoszą mnie myśli
do tyłu do przodu
nie powiem nikomu
nie powiem
więc przestań nosić tym zimnym wiatrem
chcę iść do przodu
już koniec...
ciepło ogniska przytłacza mnie wybacz
gdy tak nagle poprosisz
odetchnąć daj mi z daleka
za szybą
mroźną stateczność przyswoić
Twoje wydechy są moim wdechem
brakuje mi tlenu pomóż
ta twoja dłoń trochę za śliska
silna i władcza
nie trzyma
Winno się wodzić
za palcem mysz
szarą jak twoja codzienność
winno się myśli mieć mniej ulotne
móc je utrwalić
zamrozić
Komentarze (5)
Odbiór tego typu utworów oceniam jedynie przez poziom natężenia odczuć. Rzadko kiedy wykraczam poza ten zakres, gdyż nie czuje się władny do udzielania porad z zakresu szeroko pojętych technikalii.
Tutaj tak samo. Ocenię przez pryzmat odczuć.
Powiem tak. Na pewno przysiądę jeszcze nad tym i to nie po to, by rozkopywać sens, atomizować, tylko pochylić choćby cząstkę odczucia, jakie towatmrzyło mi za pierwszym czytaniem (przed chwilą).
Obie sercowe konory przestrzelone. Oba przedsionki strzaskane.
Czarna, pochowany broń przystawiona do skroni. Wskazujący milimetry od spustu.
Bardzo dobra robota.
Ukłony.
autokorekta trochę dopisała, ale sens powinien być zachowany.
No domyśliłam się gdzieniegdzie, dzięki za opinię ;)
"ciepło ogniska przytłacza mnie wybacz", [tu miało być jeszcze wiele wersów cytowanych, które, że tak powiem, 'aż za dobrze wiem, o czym są', ale ostatecznie wkleiłbym pewnie cały wiersz]. Więc może tylko tyle, że przyłączam się do ukłonów kolegi wyżej.
Dziękuję ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania