Zanim głos wyczołga się z gardła
I przepoczwarzę się. Lub zrobię to jak Rozenek albo wyjdzie tylko majdan i nic nie zmienię.
Pociąg przeciąga się na peronie i może jeszcze ziewnie, zanim tory będą trzeszczeć, chociaż nikogo nie interesuje, że stal już cierpka od upału, rozlewa się powoli poza pozycję wyjściową, której nigdy w sobie nie umiałem znaleźć.
Wibracje przechodzą w drżenie, a to staje się drgawkami i świat na moment pozuje jak do rezonansu. Pejzaż mnie prześwietla.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania