zanim wstanie świt
kolejny dzień zawraca
z długiej kolejki do następnego
ustępując pierwszeństwa
nocy
sklepy leniwie przykurczają
szerokie drzwi
niczym zmarznięte ramiona
neony oświetlają zakamarki ulic
gdzie pocałunki
wyglądają przed stare okna
wypatrując podglądaczy
w blasku księżyca
miasto ma dziwną moc
wskrzesza stare cienie
które w świetle latarni
stają się jeszcze dłuższe
ciągną się po ziemi
niczym ogony jaszczurek
przed północą okrążą rynek
jeszcze wiele razy
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania