zanim wstanie świt

kolejny dzień zawraca

z długiej kolejki do następnego

ustępując pierwszeństwa

nocy

 

sklepy leniwie przykurczają

szerokie drzwi

niczym zmarznięte ramiona

 

neony oświetlają zakamarki ulic

gdzie pocałunki

wyglądają przed stare okna

wypatrując podglądaczy

 

w blasku księżyca

miasto ma dziwną moc

 

wskrzesza stare cienie

które w świetle latarni

stają się jeszcze dłuższe

 

ciągną się po ziemi

niczym ogony jaszczurek

 

przed północą okrążą rynek

jeszcze wiele razy

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania