zaparzę kawę

wychodzę w noc cicho jak szop

sowy drażniąc swym cieniem

nie budząc swych aniołów cnych

które drzemią w mym drzewie

 

unoszę wzrok pod niebem mrok

prawo jest przeznaczeniem

samochód łka za szybą mgła

ciemność mym uniesieniem

 

przez chwile dwie tam nie ma mnie

oddaję się wspomnieniom

gdzieś w oknie twarz zastygłych dat

szuka w moim spojrzeniu

 

i mimo że wciąż karmisz mnie

cudem zwanym miłością

wciąż czuję smak nie twoich warg

parząc kawę z godnością

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • piliery rok temu
    o czym że on o czym ten wiersz
    tak mile płyną słowa
    wewnętrzny rym
    stosowny rytm
    lecz kawa nie gotowa
  • piękne :))
  • Grafomanka rok temu
    Niefajne... ona karmi cudem miłości, a on wspomina inne usta... faceci są wredni!
  • o nim pseud rok temu
    Bardzo! Ja taki nie jestem...
  • Grafomanka rok temu
    o nim pseud, wiem xD
  • Wianeczek rok temu
    Zdrada z nocą 🤣

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania