Zaplątany promień
Złamałeś mnie, chociaż twierdziłeś, że jestem nie do zdarcia, tyle gadaniny, a stoję przed tobą jak przed drzwiami i boję się nacisnąć klamkę. Postęp taki, że nie uciekam, właściwie nie mam już dokąd. Jakbyś zaprowadził nad krawędź i powiedział 'skacz', a ja się waham, wciąż widzę obrazy, wyciągam dłoń i gładzę lustro.
Idealnie dopasowana sukienka, zawsze jakby babcia patrzyła, bo imię zobowiązuje. Dodaję coś od siebie, szczyptę ekstrawagancji, więc boso, choć to bez znaczenia, przecież ten sam los, tak samo zapisane karty.
'od niedawna mam w sobie odrobinę światła
niweluje szarość kamieni
jakbym niosła ostatni zaplątany promień'
Wyrosły drzewa przy źródełku, pochyliły się, powodując więcej mroku i trudniej zobaczyć siebie. Opieram się na przypuszczeniach, że nie odeszłam zbyt daleko, nigdy nie pasowało mi wyjść z powieści, ciekawiej po swoich ścieżkach i kamieniach.
Delikatnie dotykam zapisu na płycie. Uderza zimnem. Gasnę.
Komentarze (16)
Ooo, fani tu byli. Jakby garściami z zaplecza portalu czerpane, ładnie poskładane, ostrząśnięte z chaosu.
Moi fani nigdy nie zawodzą... w tych niepewnych czasach, jedynie jeszcze ich można być pewnym... xD
Z różnych miejsc czerpałam... i tu, i tam...
wikindzy zlizuj
Pobijesz Mar w jedynkach i będzie walka o podium.🤣 Pociągnę Ci.😛
Podciągnę.*
Psujesz średnią, a u mnie system niemiecki... nie 'pociągaj' mi więcej
ZielonoMi ciong druta
jarrosław Spierdalaj.
ZielonoMi wkurw podniecenia
Czy dobrze?
Skwiercząca patelnia. Twoja?
Widzisz co narobiłaś z poetyckiego portalu.
NO!
No i jak tam, dziubaski, już wam lepiej? xD
Wczesny okres średniowieczny.
To z twoich czasów... xD
Grafomanka
Nie wiem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania