Zapytałem o przyszłość. Obawiałem się, że będzie taka jak teraźniejszość.

Mówię tylko, że mam coś na oku. Coś nowego.

Nie wyjaśniam, co to jest. Nie opowiadam, ile czasu już temu poświęciłem ani od jak dawna trudno mi do tego wrócić. Chcę usłyszeć odpowiedź, zanim sam dostarczę wszystkich szczegółów potrzebnych do jej ułożenia.

Idąc na to spotkanie, postanowiłem powiedzieć o sobie jak najmniej. Gdybym od razu wyłożył całe swoje życie, później zastanawiałbym się, czy rzeczywiście dowiedziałem się czegoś nowego, czy tylko usłyszałem własną historię opowiedzianą innymi słowami.

Pytam więc o przyszłość.

Odpowiedź, tak jak ją zapamiętałem, sprowadza się do tego, że przy obecnym stanie rzeczy niewiele się zmieni. To, z czym przyszedłem, pozostanie mniej więcej tam, gdzie jest teraz.

Ona nie wie, co mam na myśli.

Ja wiem dokładnie.

COŚ NOWEGO

Chodziło o stronę internetową.

Przez zimę i wiosnę ją tworzyłem. Poświęcałem jej czas, robiłem kolejne rzeczy. Potem przyszło lato i coraz bardziej ją zaniedbywałem. Trudno było mi znowu do niej usiąść.

Kiedy wspomniałem o czymś nowym, za tymi kilkoma słowami stała więc praca, którą już wykonałem. Strona istniała. Nie pytałem o pomysł, który dopiero mógłby się pojawić. Pytałem o coś, co zacząłem i czego dalszy los w dużej mierze zależał od tego, czy do tego wrócę.

Tego jednak nie powiedziałem.

Przyszedłem sprawdzić, co usłyszę bez takich podpowiedzi. Kiedyś nie wierzyłem w podobne rzeczy. Właśnie dlatego chciałem spróbować. Najpierw pomyślałem o wróżce, później o tarocie. Poszukałem, znalazłem, umówiłem się.

A teraz słuchałem odpowiedzi, którą trudno było mi po prostu odłożyć na bok.

Nie dlatego, że zawierała szczegóły mojej strony. Nie zawierała. Była ogólna, a ja odniosłem ją do tego, z czym przyszedłem. Pasowała do miejsca, w którym rzeczywiście utknąłem: coś już zrobiłem, chciałem ciągu dalszego, ale trudno było mi się zebrać.

Miałem za sobą początek. Przede mną pozostawało wszystko, czego samo rozpoczęcie nie załatwiało.

WIELE JUŻ SIĘ ZMIENIŁO

Wcześniej przeszedłem sesje hipnozy. Po nich zauważałem zmiany w wielu obszarach swojego życia. W niektórych przychodziły szybciej, w innych powoli. Były też sprawy, w których nadal czułem, że coś mnie zatrzymuje.

Strona była jedną z nich.

Wiedziałem, że powinienem działać. To nie była wiedza, po którą musiałem iść do kogokolwiek. Miałem ją przed wizytą, tak samo jak miałem świadomość, że przez lato niewiele robiłem ze swoim projektem. A jednak między wiedzą a powrotem do pracy pozostawała trudność, której nie umiałem tak łatwo ominąć.

Patrząc dziś na to spotkanie, widzę, że ciekawość nie była jego jedynym powodem.

Chciałem dowiedzieć się czegoś o przyszłości, ale szedłem tam z obawą dotyczącą teraźniejszości. Wiele już zmieniłem, a nadal były miejsca, w których stałem. Przeczuwałem, że jeśli czegoś jeszcze w sobie nie ruszę, będę dalej chciał, planował i wracał myślami do tego samego.

W przypadku strony mogłem wskazać konkretnie, co czekało na mój powrót. W innych sprawach było trudniej. Nie wszystko dało się otworzyć na komputerze i zacząć poprawiać.

Na razie jednak rozmawialiśmy o tym moim „czymś nowym”.

Wyjaśniła mi, że w jej rozumieniu tarot odnosi się do tego, co jest tu i teraz, i do tego, co może z tego wyniknąć. Jeśli niczego nie zmienię, sytuacja pozostanie taka, jaka jest. To, co zrobię dalej, zależy ode mnie.

Właśnie ten sens jej słów został ze mną.

Nie potrafię na podstawie tej rozmowy rozstrzygnąć, co mogła wiedzieć i skąd. Potrafię powiedzieć, co sam wtedy rozpoznałem: odpowiedź dotknęła czegoś, co już wcześniej czułem, ale z czym trudno było mi cokolwiek zrobić.

Słowa o tym, że bez działania nic nie ruszy, trochę mnie poruszyły. Pomocny wpływ przypisuję także hipnozie. Nie umiem uczciwie rozdzielić tego na części i powiedzieć, ile zawdzięczam jednemu spotkaniu, a ile pozostałej pracy nad sobą.

Pamiętam jednak, że wyszedłem stamtąd z motywacją, z którą nie przyszedłem.

Wcześniej zadałem jeszcze inne pytanie. O przyjaciół.

Przy stronie chodziło o coś, co już zacząłem tworzyć. Tutaj chciałem wiedzieć również, czy w moim życiu pojawi się ktoś nowy. Z ludźmi, których dobrze znałem, potrafiłem rozmawiać. Kiedy był konkretny temat, też było mi łatwiej. Trudność zaczynała się tam, gdzie trzeba było po prostu nawiązać kontakt, szczególnie z kimś obcym.

Odpowiedź, że nie widzi nowych znajomości, trafiła więc w obawę, którą przyniosłem ze sobą.

Tym razem dotyczyła już bezpośrednio mnie.

KIEDY NIE MA TEMATU

Najłatwiej jest mi wtedy, kiedy wiem, o czym rozmawiać.

Jest konkretna sprawa, pytanie, coś, do czego mogę się odnieść. Wtedy rozmowa ma swój punkt zaczepienia. Podobnie jest z ludźmi, których dobrze znam. Przy nich nie muszę dopiero szukać sposobu na pierwszy kontakt.

Kiedy ktoś mnie zagadnie, też jest w porządku. Potrafię odpowiedzieć, porozmawiać. Trudniej mi po prostu odezwać się do obcej osoby, kiedy nie ma żadnej sprawy do załatwienia. Rozmawiać dla samej rozmowy.

To właśnie z tym przyszedłem.

Pytanie o nowych przyjaciół mogło brzmieć zwyczajnie. Dla mnie dotyczyło czegoś, co chciałem w swoim życiu zmienić, a z czym nie było mi łatwo. Dlatego odpowiedź, że nie widać nowości, usłyszałem tak mocno. Odebrałem ją jako potwierdzenie, że we mnie jest jakiś problem.

Dzisiaj rozdzielam te dwie rzeczy: to, co powiedziała, i to, co sam z tego wyciągnąłem. Nie znała całej mojej historii. Jej słowa nie były rozpoznaniem przyczyny moich trudności. Ja jednak odniosłem je właśnie do tej części siebie, z którą już wcześniej było mi niewygodnie.

Przy stronie znałem kierunek. Chciałem do niej wrócić i dalej ją rozwijać. Przy ludziach samo postanowienie, że będę bardziej kontaktowy, nie rozwiązywało trudności. Nadal pozostawał ten moment, kiedy trzeba odezwać się bez konkretnego powodu. Nie wiedziałem, jak sprawić, żeby przychodziło mi to łatwiej.

Poszedłem później na sesję hipnozy z zamiarem pracy nad tym. Chciałem coś zmienić w sposobie, w jaki nawiązuję kontakt z ludźmi. Nie chcę dopisywać do tej historii prostego zakończenia, w którym wystarczy jedna decyzja i odtąd wszystko dzieje się inaczej. Wiem, po co poszedłem. Samo to, że szukałem pomocy w zmianie, nie oznacza jeszcze, że mogę ogłosić ją zakończoną.

Słowa usłyszane podczas wizyty nie pozostały więc dla mnie wyłącznie ciekawostką. Dotknęły czegoś, z czym później chciałem pracować.

NADAL SIĘ ZNAMY

Była też odpowiedź dotycząca kogoś, kto miał się oddalić. Kontaktu, który z czasem sam z siebie zgaśnie.

Wracam do niej, kiedy myślę o przyjacielu z dzieciństwa.

Jeszcze rok temu dzwoniliśmy do siebie i spotykaliśmy się. Od kilku miesięcy widzę, że się oddala. Przestał inicjować kontakt. Kiedy spotykam go przypadkiem, rozmawiamy, ale nie ma już w tym tego, co było wcześniej.

To nie jest obcy człowiek. Nadal znam go od dzieciństwa. Mamy wspólną przeszłość i potrafimy ze sobą porozmawiać. A jednak dzisiejszy kontakt coraz mniej przypomina przyjaźń, którą pamiętam sprzed roku.

Właśnie do tego odnoszę tamte słowa.

Nie wiem, dlaczego przestał się odzywać tak jak dawniej. Nie chcę dopowiadać za niego ani uznawać, że znam przyczynę tylko dlatego, że usłyszałem wcześniej zdanie o oddaleniu. Widzę zmianę między nami. To mogę opisać.

Rozumiem też, dlaczego ta odpowiedź została mi w pamięci. Z jednej strony ktoś od dawna obecny w moim życiu stawał się coraz dalszy. Z drugiej — nawiązywanie nowych znajomości było dla mnie trudne. Gdy usłyszałem, że nie widać nowych osób, odniosłem to do własnych obaw o to, jak dalej będą wyglądały moje relacje.

Nie chcę robić z tej historii dowodu, że ktoś zobaczył moją przyszłość. Nie chcę też udawać, że spotkanie nie miało dla mnie znaczenia. Miało. Wyszedłem z niego z myślami, które zostały ze mną dłużej niż sama ciekawość tarota.

Przy stronie trochę ruszyła mnie usłyszana odpowiedź, trochę pomogła mi hipnoza. W sprawie kontaktów z ludźmi poszedłem na kolejną sesję, bo chciałem pracować nad tym, co sprawiało mi trudność. Z przyjacielem nadal rozmawiam, kiedy przypadkiem się spotkamy. Tyle mogę dzisiaj powiedzieć bez dopisywania zakończenia, którego jeszcze nie znam.

Na wizytę szedłem z postanowieniem, że zdradzę jak najmniej. Nie chciałem podpowiedzieć komuś odpowiedzi.

O stronie powiedziałem tylko, że mam coś nowego na oku.

Przed sobą nie musiałem ukrywać szczegółów. Wiedziałem, co zacząłem. Wiedziałem, co zaniedbałem. Wiedziałem też, że trudno mi do tego wrócić.

Zapytałem o przyszłość. Kiedy wyszedłem, nadal czekała na mnie ta sama niedokończona strona.

Więcej moich tekstów-Przemiana w głowie

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania