Zaraz po
– Już nie rób nic, nie musisz, odpręż się, biel jest blisko. Podpływa łagodnie. Dopełnij sobą mglistą ciszę. Nie zabłądzisz.
Uwierzył, zamknął oczy.
Śmierć jest gwałtowną zmianą. Walką o oddech, bolesnym skurczem serca, wyrywaniem się z pętli. Próbą ucieczki w powietrzu.
Tyle razy próbował na brudno. Przymierzał się, obracając w myślach obraz ciała uwieszonego pod lampą. Mierziła go bezwiedna defekacja, smród dopadający nozdrza tych, którzy go znajdą. Sam się nie umyje. Był zbyt ambitny, aby spokojnie przejść nad bezradnością w prosektorium.
A może znajdą go w takim rozkładzie, że żadne obmywanie nie będzie wchodziło w rachubę?
Co z twarzą? Wolałby mieć teraz zaklejone usta. Górny lewy kieł jest upiornie wyszczerbiony. Brzydził go również język, spuchnięty, białawym nalotem odpychający plaster. Cuchnący oddech.
Łatwo być przekonanym o odporności. Niby to mieć w dupie opinie na swój temat. Ale tak paskudnie zapisać swój ostatni wizerunek w cudzych oczach? Nie! Nigdy! Ostatkiem sił wyszarpnął z kieszeni nóż i przeciął sznur nad głową. Krzyczał w świat: Żyję!
– Hej, znowu ten koszmar? Ohyda, śmierdzisz potem. Od teraz nigdy więcej! Żeby wciąż tak żałośnie przeżywać skutki petit mort? Idź do klasztoru, tchórzu. Albo nie zasypiaj zaraz po.
Komentarze (6)
Coś mi się zdaje, że to wariancja na temat „umrzyj młodo, zostaw atrakcyjne zwłoki”. Tutaj gościu przegapił młodość i zreflektował się, że to co zostawi, nie będzie zbyt apetyczne (przynajmniej nie dla ludzi) (no, przynajmniej nie dla większości ludzi). Widocznie jakiś lepszy esteta, empatyczny człowiek dbający więcej o doznania innych niż o samego siebie. Takich teraz ze świecą szukać. Umyty, ogolony, schludny, nienachalny, nic dziwnego że w środowisku niedomytych chamów się nie odnajdywał i chciał ze sobą skończyć.
Tak, celna ironia, dziękuję :-)
Esteta i jego specyficzna genofobia ex post.
Fajne
Dzięki.
Poczucie niby-to-śmierci zaraz po odbytym stosunku. Muszę przyznać, że bez Google bym nie załapał, a to określenie "petit mort" stare bo przecież aż z XVI wieku się ciągnie. Ciekawy pomysł na skonsolidowanie najprzyjemniejszego uczucia z najbardziej zatrważającym - dwa przeciwstawne bieguny życia, w krótkim utworze, którego sens dopiero w ostatnim zdaniu się klaruje. Może być :P
Kiedy panicznie boimy się nawet najprzyjemniejszej, nawet krótkiej :), ale jednak utraty kontroli, czasami taki efekt powstaje.
Dzięki za wizytex :D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania