Zaraza_Rozdział I - Najbrzydszy kot świata

Siadłam na łóżku zupełnie skołowana.

"Ten sam sen"powtarzałam w myślach.

"Ten sam niezmienny od lat,a dziś...".

Zamknęłam oczy w próbie uspokojenia myśli i rozkoszowałam się ciszą którą zakłócał tylko szum krwi w mojej głowie.

Powoli wschodziło słonce,a w jego pierwszych promieniach dało się zobaczyć drobinki kurzu unoszące się w powietrzu.

Powoli wstałam i bez namysłu ruszyłam w stronę łazienki-jak zwykle od samiuśkiego rana siedziała w niej Lydia.

Zapukałam energicznie w dębowe drzwi łazienki z pod których wydobywała się para.

-Lydia,wyłaź!

W odpowiedzi usłyszałam tylko warknięcie-podobne do warczenia psa sąsiadów na widok listonosza-nieodzowne,codzienne.

Rozzłościło mnie to-nie wystarczy że w nocy miałam koszmary,jeszcze rano muszę toczyć bitwę o prysznic czy lustro ze starszą siostrą.

-Mamo,Lydia nie chce mnie wpuścić do łazienki!

-Lydia,wyłaź z łazienki!-Odkrzyknęła mi solidarnie mama,jeszcze w szlafroku.

Moja farbowana-rudo-włosa siostra wyszła z łazienki mokra,zostawiając tym samym mokre ślady stóp na podłodze.

Z łazienki nie korzystałam długo,szybko się umyłam i ubrałam-mama nalegała bym założyła czarną spódniczkę i białą,aksamitną koszulkę z naszywką mojej szkoły,a do tego czarne balerinki z kokardkami-mojej siostry-ale ja nie chciałam wyglądać jak jakaś prymuska podlizująca się nauczycielom.

Poszłyśmy na kompromis-założyłam czarne jeansy i moje ulubione czarne trapery do kostek,a na górę koszulkę z naszywką i granatową marynarkę.Zapakowałam plecak,jednak wiodło mnie przeczucie iż nie będę potrzebować szkolnych książek.

Podskoczyłam przestraszona.

Coś uderzyło o moją szybę.

Wyjrzałam za okno,lecz za nim zobaczyłam tylko latającą w kółko wronę,a może kruka...nie przywiązywałam do tego większej wagi ponieważ spieszyłam się do szkoły.

Ponownie wiedziona przeczuciem wyszłam z domu bez śniadania-to był jeden z największych błędów jakie wtedy popełniłam.

Nie myślałam nawet o tym że to prawdopodobnie ostatni raz kiedy widziałam mój dom.

 

Szłam ulicami mieszkalnej dzielnicy naszego miasteczka nieświadoma tego co miało mnie spotkać już za kilka godzin,nieświadoma niebezpieczeństwa w jakim się znajdowałam,szłam słuchając mojej ulubionej piosenki Coldplay'a-"Paradise".

Drogę do szkoły znam jak własną dłoń,więc zdziwiło mnie gdy po piętnastu minutach nie stałam na skrzyżowaniu obok sklepu Pani Cortez,lecz w dziwnej zacienionej alejce brudnej niczym rynsztok.

Nieco zbita z tropu rozejrzałam się w około,jednak nic nie przykuło mojej uwagi.

"Musiałam skręcić nie w tę uliczkę co trzeba" pomyślałam.

Cofnęłam się kilka ulic dalej,jednak nadal byłam w nieznanym mi miejscu.

Pomyślałam o tacie-o tym że po szkole maiłam go poszukać,uciec albo wyjechać i podążać jego tropem,a teraz?Zgubiłam się w własnym mieście!W miasteczku tak małym jak Loren Hills!

Moją uwagę przykuło miauczenie w koszu na śmieci.

Przez moment zastanawiałam się czy nie mam urojeń,ale nie,on tam był,był tam-podniosłam pokrywę i z kosza na śmieci wyskoczył wielki kościsty kot.

Zawsze kojarzyłam sobie koty z czymś pięknym,słodkim czy uroczym,ale nie od dziś będzie inaczej,po tym co zobaczyłam wszystkie koty na świecie zmienią się w moich poglądach.

Ten kot miał krótką szorstką,szarą sierść z widocznymi wszędzie bliznami-pewnie pamiątkami po stoczonych walkach-bez połowy lewego ucha,bez lewego oka,z wystającymi żebrami i krzywym ogonem o ćwierć krótszym niż powinien być-serio,niemiły widok.

Kot spojrzał na mnie posępnym wzrokiem,po czym odwrócił się tyłem i ruszył przed siebie.

Chwilę się wahałam,jednak ostatecznie podążyłam za nim.

Szliśmy długo,przez wijące się,wąskie uliczki,wiedziałam że już nie ma odwrotu,szłam dalej,skazana na kota.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Anonima 14.12.2015
    Trzeba przeczytać prolog tylko on jest pod fantasy,ale reszta będzie już pod fantastyka
  • Anonima 14.12.2015
    O,naprawiłam. ;)
  • little girl 14.12.2015
    Błagam dawaj spacje po znakach interpunkcyjnych! Staraj się zlikwidować powtórzenia, zastępować je jakimiś innymi określeniami, lub po prostu je zlikwidować :"on tam był,był tam-podniosłam pokrywę i z kosza na śmieci wyskoczył wielki kościsty kot."; "miasteczka nieświadoma tego co miało mnie spotkać już za kilka godzin,nieświadoma niebezpieczeństwa w jakim się znajdowałam". Często brakuje ci przecinków, nawet przed czymś tak oczywistym, jak "że" czy "ponieważ" . Tekst byłby lepszy, gdybyś zastosowała więcej określeń, być może dokładniejsze opisy. Zostawię 4, tak na zachętę. Pisz dalej i poświęcaj więcej czasu na ulepszanie tekstu. Powodzenia :)
  • Anonima 14.12.2015
    W pośpiechu robię dużo błędów...
  • elenawest 14.12.2015
    Więc staraj się pisać powoli, a potem jeszcze sprawdzaj tekst zanim go tu wrzucisz. Strona language.org powinna być pomocna

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania