zarżnąć moralność
na śniadanie chleb zjem kartonowy
na obiadek ludzkie głowy
w międzyczasie skubnę kolczastego drutu
popijając rtęcią
wchłonę smalec z paznokciami
łyknę zupki z dzieciakami
połknę płodzik na patyku
wysłuchując jego krzyku
chapnę sobie z grilla udko
brzemienną schrupię cichutko
na dokładkę papieża
co wcześniej kapustę z grochem zeżarł
i jeszcze może
surowe noże
wezmę na dokładkę
a na przystawkę cudzą matkę
dorzucę krew dziewic młodych
a z księży zrobię lody
wszystko inne zarżnę i posiekam
a potem na ciebie poczekam
Komentarze (12)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania