Zatopiona - Początek
Vicki
Właśnie przekraczałam próg naszej szkoły kiedy moja najlepsza przyjaciółka Abigail Steven podeszła do mnie wolnym krokiem i objęła mnie po przyjacielsku ramieniem.
Abi była wysoką, szczupłą osiemnastolatką o blond włosach , jej duże błękitne oczy wpatrywały się we mnie ,a jej pełne usta były uśmiechnięte.
-Wreszcie koniec budy –wykrzyknęła- Teraz tylko głupie rozdanie świadectw i upragnione od dawna wakacje!
Zachichotałam z jej entuzjazmu.
Ruszyłyśmy w stronę Sali gdzie po raz ostatni miałyśmy spotkać się z naszą klasą i wychowawczynią.
Trzeba przyznać ,że jak na ostatnią klasę liceum to większość osób wyglądała nadal na gimnazjum.
Ja i Abigail byłyśmy jednak jednymi z najładniejszych dziewczyn w szkole, trzeba przyznać ,że też jednymi z najbardziej lubianych i popularnych.
Wiem, wiem trochę się za wysoko oceniam ,ale ja po prostu szczera jestem.
Wchodząc do klasy wszystkie oczy zostały skierowane na mnie i Abi.
-Chyba jednak za krótka ta spódnica. - szepnęłam do przyjaciółki siadając na swoich miejscu.
Dziewczyna usiadła przede mną z bananem na twarzy.
Nie wiem jak ona mogła się aż tak bardzo z tego cieszyć.
Mi wcale nie było do radości.
Co rok na wakacje przyjeżdża mój zasrany braciszek z kolejną panienką. Co roku inna.
-Witam was moi drodzy- w klasie rozległ się głos wychowawczyni, Pani Anastazji Fitz.
Wszyscy w klasie ucichli ,a nauczycielka kontynuowała:
-Mam nadzieje ,że jednak ktoś z was nie przeszedł bo bardzo chciałabym go jeszcze tutaj widzieć- cóż jak zawsze miła- Będę za wami bardzo tęsknić i liczę , że mnie kiedyś odwiedzicie- powiedziała uśmiechając się- Dobrze, koniec z tymi czułościami. Każdy z was już nie może się doczekać jak wyjdzie stąd z paskiem na papierze lub gdzie indziej- zaśmiała się – Podchodźcie jak was wyczytam.
Nauczycielka podniosła pierwsze świadectwo i wyczytała pierwsze nazwisko:
-Alina Awensome.
Później powtórzyło się to dwa razy, aż w końcu usłyszłam swoje:
-Vicki Collins.
Wstałam w stylu damy, jaką z resztą byłam tylko w połowie.
Podeszłam do biurka za którym stała pani Fitz.
-Oh, kochana. Tak mi będzie cię brakować- uśmiechnęła się blado i wręczyła mi papierek.
Przytuliłam się z nią jak z najlepszą przyjaciółką na powitanie i wróciłam na swoje miejsce.
-Jakie masz oceny?- spytała Abi odwracając się.
-Jedną trójkę, trzy czwórki, kilka piątek i dwie szóstki- powiedziałam lustrując wzrokiem kartkę z ocenami.
-Tylko jedna trója?- popatrzyła na moje świadectwo, a ja przytaknęłam- Wiesz co to znaczy!?- wykrzyczała, aż każdy się na nas popatrzył- Jedziemy na dwa miesiące do Stanów Zjednoczonych!
-Dziewczynki- mruknęła wychowawczyni- Wiem ,że jesteście szczęśliwe ,że już wakacje i tym podobne ,ale proszę jeszcze o chwilę ciszy.
Abi odwróciła się do mnie plecami ,ale byłam pewna ,że na jej twarzy zagościł uśmiech z zadowolenia.
-Rosalie Radcliffe- nauczycielka dalej wzywała każdego po kolei.
Z ławki wyszła moja długoletnia przyjaciółka. Ros była niską i szczupłą dziewczyną o miodowych włosach z pasemką blond. Miała czarne oczy, bladą cerę, łagodne rysy twarzy i delikatne usta.
Zaraz po niej wstała Abigail.
Obydwie były znacznie lepsze ode mnie w nauce, a wracając do tematu wakacji.
Na sylwestra obiecałyśmy sobie całą paczką ,że wakacje spędzimy na Florydzie.
Niestety mój ociec się na to nie zgodził z powodu złych ocen, jednak Jennifer, moja macocha przekonała go żeby mnie puścił.
Uległ jej ,ale pod jednym warunkiem.
Mogłam mieć tylko jedną trójkę na świadectwie.
I właśnie mi się udało! Za tydzień będę w Stanach z moimi najlepszymi przyjaciółmi i razem przeżyjemy najlepsze lato XXI wieku.
Wracając do domu obmyślałam gdzie pierwsze pojechać. Nie ma co ukrywać mój ojciec jest milionerem, znanym biznesmen, dzięki mu nasze nazwisko jest znane w całej Ameryce.
Dlatego też mogłam sobie pozwolić na takie wygodny jak całe dwa miesiące w Stanach ze znajomymi.
Rodzice Abi, Rosalie i mojej trzeciej przyjaciółki Seleny Smith też nie mogli marudzić na temat braku gotówki, wręcz przeciwnie.
Selena ma prawie czarne włosy, szare jak metal oczy, łagodne rysy twarzy (jak każda z nas) oraz prosty i zgrabny nos.
Jest ona średniego wzrostu i szczupła chodź dla mnie raczej chuda.
Moje rozmyślenia przerwał dzwoniący telefon. Tylor Swift ,,Begin Again”.
Na wyświetlaczu pojawiło się imię mojego przyjaciela, Michaela.
-Cześć- powiedziałam radośnie przekręcając kluczek zamek do drzwi i wchodząc do środka.
-No hej, kochana- mruknął- Słyszałem ,że jednak jedziemy na wakacje świata?
-No pewnie- zaśmiałam się- Mówiłam ,że nie puszczę was beze mnie.
-Wiedziałem. To jak? Kiedy i gdzie najpierw?
I tego właśnie zapomniałam wspomnieć. Nasi rodzice pozwolili nam pojechać na taką podróż dookoła świata.
Tylko ,że nie będę płynąć statkiem dookoła kuli ziemskiej. Co to to nie!
-To jak, Vicki?- usłyszłam głos Michaela.
-Yyy … może Miami ?- spytałam nieco zaskoczona ,że nadal z nim gadam.
Stałam właśnie w swoim pokoju i przeglądałam swoje odbicie w lustrze.
Byłam raczej wysoką, długonogą i szczupłą brunetką o kasztanowych włosach sięgających do połowy pleców.
Moje duże i ciemno zielone oczy jak zawsze wyglądały rewelacyjnie z tym lekkim makijażem.
Miałam bladą cerę, prosty i zgrabny nos, pełne malinowe usta i łagodne rysy twarzy.
Komentarze (2)
Trochę się gubię w ostatnim dialogu, ale może to przez późną porę. Miej jednak na uwadze, że czasem i takich będziesz mieć odbiorców, daj nam szansę - upraszczaj :D
Ciekawy początek, zakładam, że akcja rozkręci się w Stanach.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania