Zatracenie
Stan odrętwienia, wicher przed burzą,
Twarz maskę zrzuca — wychodzi w świat.
Gdzieś pośród emocji kryje się dusza,
Rozdarta przez rzekę, przez odmienną jaźń.
Brzoza liście upuszcza, ustają ramiona,
Me żyły pulsują, zegar liczy czas.
A oczy przeszklone w mur się wpatrują,
Jakby coś za nimi na moment drgało.
Krew szybciej krąży, tętno przyspiesza,
Oddechu złapać — to jak dotknąć dna,
Pośród Pacyfiku, w głębinach czarnych,
Pozostaje twarz, tak blada jak mgła.
Wychodzą znamiona, powstają zmarszczki,
Gdy cichy szept powiada: „Walcz”.
Ustaje dusza, ustaje człowiek —
A przecież trwał? Nie. W miejscu stał...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania