zatrzymać się nie ma po co

idziemy w noc, za szybko, godziny wciąż obiecują.

a ty mnie za rękę, że schowasz w dłoniach.

w cieple odżyję.

będziesz patrzył, jak z twoich rąk wyrastają ogrody.

pola tulipanów, słoneczników.

 

zostawisz za sobą. nie zerwiesz.

 

tylko w letarg. w zimną krew, która została dana dokładnie na tę noc.

ona sprowadzi, może jak tchórzy,

bo za szybko.

 

bo trawa jeszcze niezbyt zielona i deptać nie wypada.

Średnia ocena: 2.4  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Bernadetta12345 2 godz. temu
    Nie wiem czy dobrze go zinterpretowałam- czy zgodnie z intencją autorki-dla mnie zbyt szybka inicjacja seksualna… może syndrom naszych obecnych czasów… w każdym razie w moim odbiorze wiersz poruszający… bliski
  • Grafomanka godzinę temu
    I co ja mam na to odpowiedzieć... zawsze powtarzam, że co kto zobaczy, to jego, więc nie godzi mi się teraz tego odbierać...

    Dzięki, Berti, za przeczytanie i komentarz
  • JagVetInte
    Hm...

    Mam wrażenie że te "obietnice" są... Czymś... Nie wiem jak to ująć.
    Ale trawa, w zestawieniu z nimi, brzmi to złowieszczo.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania