zatrzymać się nie ma po co
idziemy w noc, za szybko, godziny wciąż obiecują.
a ty mnie za rękę, że schowasz w dłoniach.
w cieple odżyję.
będziesz patrzył, jak z twoich rąk wyrastają ogrody.
pola tulipanów, słoneczników.
zostawisz za sobą. nie zerwiesz.
tylko w letarg. w zimną krew, która została dana dokładnie na tę noc.
ona sprowadzi, może jak tchórzy,
bo za szybko.
bo trawa jeszcze niezbyt zielona i deptać nie wypada.
Komentarze (3)
Dzięki, Berti, za przeczytanie i komentarz
Mam wrażenie że te "obietnice" są... Czymś... Nie wiem jak to ująć.
Ale trawa, w zestawieniu z nimi, brzmi to złowieszczo.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania