Zawiesić szczęście
Kochankowie przez chwilę zastanawiali się, gdzie powinien zawisnąć obraz. Ustalili, że dobrym miejscem ekspozycji będzie ściana boczna, naprzeciw drzwi wejściowych do pokoju dziennego. Goście, wchodząc, zobaczą jako pierwszą tę właśnie akwarelę.
Stefania przyniosła młoteczek i gwoździk, a Hans przystąpił to wymierzenia miejsca, gdzie ma go wbić. Odpowiedni punkt zaznaczył ołówkiem. Ujmując gwoździk w lewą dłoń, zamierzył się młotkiem.
– Tylko nie uderz się w palec – ostrzegła Steffi.
– Jakże ściana ta cienka, za nią pewnie łazienka – zrymował Hans.
– Musisz lekko, jak puszkiem, musnąć młotka obuszkiem.
– Uff, już wbity, zupełnie bez strat.
– Udało się nam, można już wieszać.
– Niech tak wisi sto lat. Tobie też tyle życzę, droga Steffi. Mam nadzieję, że ze mną.
Czule się objęli i pocałowali, długo i namiętnie, świadomi, że szczęście jest ulotne, więc trzeba je czerpać póty, póki trwa. Bo szczęcie to przelotny gość, jesteśmy tu tylko mgnienie.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania