zawieszone na krawędzi

zdrada nie trzyma noża w dłoni, przychodzi z kwiatami,

prezentami bez okazji. dopiero kiedy podłoga zapada się od kłamstw,

czołgają się po niej poronione miłości.

 

.

 

to był czas, gdy chwiały się mgły.

przychodziły i znikały niemal, mieszając wyroki z wiarą,

że będą jeszcze wschody i zachody,

że ktoś pomaluje niebo. znajdzie kolory.

 

drżała wtedy ziemia, jakby wsiąkał w nią płacz.

bo za słono, bo za mocno.

nadmiar zatrzymywała w kałużach.

 

brudziły się buty, brudziły myśli zawieszone na krawędziach.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (9)

  • NinjaC

    Najbardziej kupuję początek - zdrada z kwiatami i prezentami bez okazji, to fajne. Dalej czasem robi się gęsto, trochę "patrzcie, teraz cierpię literacko", ale są miejsca, które zostają. I chyba ten wiersz potwierdza to, co pisałaś u mnie wczoraj.

  • Grafomanka

    Nie chodzi o cierpienie, bardziej o ''brudne buty'' i coś jeszcze... ale miło, że znalazłeś coś, co wpadło ci w oczy... dziękuję

  • NinjaC

    No właśnie te brudne buty uziemiają mi tekst. Od razu mogę się czegoś złapać, czegoś konkretnego. Dobrej nocy.

  • Grafomanka

    NinjaC, dobrej nocy również...

  • Shira

    "to był czas, gdy chwiały się mgły" i to eksponuję z tego bdb wiersza...,
    pozdrawiam Autorkę

  • Grafomanka

    Pozdrawiam również, Shira, i dziękuję za przeczytanie...

  • Shira

    Grafomanka, zapewniam Cię, że to było coś więcej niż przeczytanie...

  • Grafomanka

    Shira, tym bardziej mi miło... Dobrej nocy

  • Shira

    Grafomanka, Tobie też i dzięki, wielkie dzięki za ten wiersz...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania