zawieszone na krawędzi
zdrada nie trzyma noża w dłoni, przychodzi z kwiatami,
prezentami bez okazji. dopiero kiedy podłoga zapada się od kłamstw,
czołgają się po niej poronione miłości.
.
to był czas, gdy chwiały się mgły.
przychodziły i znikały niemal, mieszając wyroki z wiarą,
że będą jeszcze wschody i zachody,
że ktoś pomaluje niebo. znajdzie kolory.
drżała wtedy ziemia, jakby wsiąkał w nią płacz.
bo za słono, bo za mocno.
nadmiar zatrzymywała w kałużach.
brudziły się buty, brudziły myśli zawieszone na krawędziach.
Komentarze (9)
Najbardziej kupuję początek - zdrada z kwiatami i prezentami bez okazji, to fajne. Dalej czasem robi się gęsto, trochę "patrzcie, teraz cierpię literacko", ale są miejsca, które zostają. I chyba ten wiersz potwierdza to, co pisałaś u mnie wczoraj.
Nie chodzi o cierpienie, bardziej o ''brudne buty'' i coś jeszcze... ale miło, że znalazłeś coś, co wpadło ci w oczy... dziękuję
No właśnie te brudne buty uziemiają mi tekst. Od razu mogę się czegoś złapać, czegoś konkretnego. Dobrej nocy.
NinjaC, dobrej nocy również...
"to był czas, gdy chwiały się mgły" i to eksponuję z tego bdb wiersza...,
pozdrawiam Autorkę
Pozdrawiam również, Shira, i dziękuję za przeczytanie...
Grafomanka, zapewniam Cię, że to było coś więcej niż przeczytanie...
Shira, tym bardziej mi miło... Dobrej nocy
Grafomanka, Tobie też i dzięki, wielkie dzięki za ten wiersz...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania