Poprzednie części:  zawołaj

zawołaj

zagubionym na rozdrożach wskaż drogę

sandały rozwiązane rzemyki popękane

 

w ustach sucho napój baranki moje

włóż mi ziarno mądrości w głowę

 

niech zakwitnie

śpiew ptaków wiosną

gdy idziemy w pole

pora zasiewu

pora żniwowania

zapuść sierp i siecz

ziarno do spichlerza

plewy dla zwierząt

 

wyjdź po mnie jak świt wita jutrzenkę

pobiegnę za tobą zielona łąką przywitać się

wyczekuj nas tato bo ty jesteś ojcem

 

w myślach znużeni w chorobach zagubieni

cierpimy bez twojego głosu bez radości

co unosi nas pośród ziemi

na niebie ptaki

 

radość rozbrzmiewa boś niedaleko

przyjdź w pokoju zawołaj nas

jak ojciec z matką swoje dzieci woła

Średnia ocena: 2.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • najmniejsza 3 mies. temu

    Pięknie !
    Jedynie ojciec, poprawiła bym na Ojciec *
    ale to Twój wiersz.

  • ireneo 3 mies. temu

    świt wita jutrzenkę? To jakby sucre witał dobranocke, a Karol N. Batyra.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania