[zawołanie]
ścielę się cieniem na twych powiekach
księżyc rozróśł się i wyjął z mroku
twoje ciało, ciepłe jeszcze
minionym aktem uniesienia
myśli ostre jak krawędź papieru
przecinają cieńką warstwę sennej zależności
wszystko się miesza, plącze i zapada
w szepcie tęsknoty mojej - cichym zawołaniu
palcami wstrzymuję krzyk
stojący na progu zimnych warg -
strach zgęstniał i opadł na dno krtani -
upadłem pod ciężarem rozpaczy
Komentarze (4)
cieńką? - cienką raczej chyba co?
Okaj, poza tą literówką dla mnie bardzo spoko.
Pozdrawiam
Dziękuję za odwiedziny i opinię, Mauro:)
Pierwsze wersy wszystkich strof BOSKIE!!!!!
Tylko "upadłem pod ciężarem koszmarnych rąk*
jest takie...yyyyyyy, ale czoło to jest xD
To jest złe. Bardzo proszę o przemyślenie płenty, bo inaczej pogadamy :>
Nie wolno marnować czegoś boskiego takim zdaniem!
Najn
Najn
Najn
!!!!!!!!
Jawohl, Frau Aisak!;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania