Zbiórka
Ludzie, odkąd są ludźmi, albo jeżeli ktoś ze smykałką do interesów umożliwija im to raz w roku, pomagają na miarę swojego człowieczeństwa.
Wczoraj przeczytałem informację - wpis znanej mi, wiarygodnej osoby. Trafiła ona na SOR w Zgorzelcu, działający de facto jak prywatna przychodnia.
Zakończony konkluzją, że jak za Lenina służby mają się dobrze.
Na tym samym SOR-ze, nocą, kilka lat wcześniej ratowniczka, która mnie skojarzyła, że jestem tym Frankiem z jej wsi, który zawsze zabierał jeżdżącą na stopa do wakacyjnej pracy, bez uprawnień, ale ze znawstwem, po zdobyciu kluczy zrobiła mi TK z podaniem kontrastu, postawiła trafną diagnozę i uruchamiając dyżurnego kardiologa, uratowała mi życie.
Inną razą, także w nocy, dziewczyna mająca mi zrobić zdjęcie RTG płuc, obdzwoniła pół miasta i nie znalazła kluczy do pracowni.
W kilka minut później obejrzałem wywiad z jednym z dyrektorów prowincjonalnego szpitala,który zainwestował w sprzęt i wyposażenie do drogich zabiegów, dzięki którym dotąd wiązali koniec z końcem. Otóż te zabiegi oraz inne bardzo opłacalne przejęły jednostki prywatne.
To nie jest całkowicie tak, że nagle drastycznie zmniejszyły się zasoby NFZ.
Po coś ministrem została osoba z przeszłością urzędniczą. Szkopski pachoł dał zielone światło kolejnej mafii. Lekarskiej i decyzyjnych urzędników z NFZ.
Także może zacznijmy robić także zbiórki ze słusznymi postulatami pod NFZ, siedzibą filii Bundestagu, odwracającej uwagę, od faktu, że giniemy jako wspólnota. Stajemy się kundlami.
Niech zaczną się bać, a także ich psychofanii z IQ płyty paździerzowej.
Podobno, zaczynają dla postrachu zabijać demaskatorskich posłów. Internet się śmieje, że służby zaczynają nieudolnie ,,sprzątać'' miejsce zdarzenia. Nagle pojawił się znak STOP, łatają dziury w nawierzchni.
Sprawca jakoby przysnął lub zasłabł, kiedy pod jego pojazd wtargnął rowerzysta.
Komentarze (10)
https://www.youtube.com/watch?v=k3rBs8Ie2xI
W uzupełnieniu dodam, że jakieś circa 10 lat temu, rozmawiałem z usłużną salową, która już piąty rok pracowała na przedłużanej co rok umowie. Bez np. zdolnoęci kredytowej.
Smiano się, że po skończeniu rezydencji, mama mojej lekarki prowadzącej przyszła uzgadniać za nią warunki umowy o pracę /.kontraktu/.
Kiedyś zgłosiłem się na specjalistyczne badanie, wykluczające nawrót nowotworu. Trwało to wszystko z przejściem przez SOR, dojazdem i powrotem do domu. Po dwóch tygodniach żona odebrała wynik badania na wypisie ze szpitala, gdzie jakoby spędziłem 13 /słownie trzynaście dni/.
Wiem, że takie zyski szły na inwestycje i rozbudowę, ale i na kominy płacowe.
Aż do dzisiaj siedziałem z tym cicho, mając na uwadze film Coma.
Byłem pacjentem onkologicznym i wiem, że to bujda iż zgorzelecki oddział onkologiczny /bardziej kameralny niż onkologiczny/ jest jednym z najlepszych w kraju.
Tam, gdzie mnie leczono, pracowały tuzy onkologii /nie na wygnanium albo ściągnięte forsą//,
na radiologi głównie kobiety, bo mężczyźni nie wytrzymywali.
O godz. 7 wszyscy lekarze już byli w pracy.
Moja pani doktor, która po kilka razy dziennie zjawiała się na sali, wyszukiwała dla mnie konsultantów do innych schorzeń, a z racji niepełnosprawności, miałem codzienne zajęcia z rehabilitantem.
Aha jak mnie kładziono do naświetlania skupioną wiązka /min. niestety przez serce, bo nie inaczej nie szło. to same ustawianie, celowanie przez wytatuowane na ciele punkty trwało kilkanaście razy dłużej niż te dwie ekspozycje.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania